4 najlepsze magazyny, które trzeba poznać

15 lat temu, podobnie jak moje koleżanki, byłam wierną fanką Filipinki - przez całą podstawówkę zbierałam każdy numer, żeby marzyć o niedostępnych kosmetykach i ubraniach. Żywot mojej obszernej kolekcji skończył się podczas przeprowadzki do Torunia, kiedy kolorowe, kredowe kartki posłużyły mi do owijania filiżanek i talerzy przed spakowaniem do kartonu.

Od tamtej pory do żadnego magazynu nie pałałam miłością tak wielką i prawdziwą. Do początku roku 2015, kiedy moja potrzeba inspiracji wkroczyła na nowy poziom i zaczęłam szukać ich poza internetem.

Dziś, istnieją cztery tytuły, które kupuję regularnie i z niecierpliwością czekam na ich nowe numery. Stosiki ładnych grzbietów przy łóżku już zaczynają wyglądać dumnie i tworzyć bardzo świadomą kolekcję. Przy wyborze magazynów, które dziś czytam, kierowałam się głównie jakością wydania i tematyką.

1. &Living - to wydanie specjalne magazynu Label - znanego dobrze pasjonatom designu. To kwartalnik, w lipcu ukazało się dopiero jego drugie wydanie, a już stał się moją najbardziej wyczekiwaną prasową pozycją. W tym wypadku - trudno wyobrazić sobie piękniejsze podanie moich ulubionych treści. &Living to album, z doskonałymi, całostronicowymi zdjęciami, wydrukowany na grubych, matowych kartkach. Nie wiem czy normalni ludzie przywiązują wagę do takich rzeczy, ale u mnie forma prezentacji i dbałość o szczegóły są tematami kluczowym, którymi delektuję się z wielką pasją (chłonę właśnie zapach papieru).

Tematycznie - to oczywiście mój ulubiony design <3 Numer pierwszy w całości skupiał się na Skandynawii, zachwycał wnętrzami Helsinek, Sztokholmu, Oslo i Kopenhagi. Wnętrzami mieszkań, domów i restauracji, urządzonych z niezwykłą kreatywnością, umiłowaniem natury i prostotą. Numer bieżący jest "Blisko natury". Pokazuje przestrzenie z dala od miast i aglomeracji. Ze zdjęć bije sielski spokój i pełna kooperatywa z przyrodą. Poduszki z lnu, bujane fotele, hamak, ławeczka pod owocowym drzewkiem, deski do krojenia z grubego drewna, kominek, polne kwiaty w wazonach, kuchnia pachnąca drożdżówką - to tylko część składników, które wprost kojarzą mi się z wiejską sielanką, i które tutaj przewijają się na zdjęciach pomiędzy palcami. Co dla mnie istotne - te wszystkie składniki szczęśliwie podane są w nowoczesnym ujęciu, w nowoczesnych technologicznie dużych domach i kameralnych domkach, które wprost nie kojarzą się z wiejską, babciną klasyką i starą chatą. Takie obrazki byłyby nawet w stanie przekonać mnie do niemiejskiego stylu życia...

Plener_051

Plener_047

2. KUKBUK - ulubiony i jedyny magazyn kulinarny, który czytam. Nie jestem mistrzem kuchni, bardziej kręci mnie jej urządzanie i dopieszczanie, niż codzienna eksploatacja. Ale jak już poczuję nutkę motywacji, chcę zaopiekować się jak najlepiej bliskimi, którzy mnie odwiedzają, to w poszukiwaniu inspiracji sięgam głównie do niego. Temat Kukbuka przewinął się już krótko w poście o moich ulubionych przepisach na śniadania: TUTAJ. Zerżnęłam wtedy wprost z niego przepis na konfiturę truskawkową z migdałami i wplotłam w swój artykuł. To tylko kropelka w morzu inspirujących przepisów, które w nim znajduję. W aktualnym numerze odkryjemy na przykład całe strony z przepisami na wykorzystanie kwiatu cukinii, których zapewne nigdy osobiście nie przetestuję, bo jeszcze nie zdarzyło mi się posiadać owe kwiecie w lodówce... Ale za to po przepisy na tartę, kotlety, bułeczki z jagodami i naleśniki sięgam bez przerwy, czasem choćby po to, żeby utwierdzić się w słuszności własnych pomysłów. Wczoraj były u mnie knedle z węgierkami! <3 Treść podana w niekonwencjonalnej formie graficznej, przepleciona reportażami i wywiadami, udekorowana doskonałymi zdjęciami. Zjada się go oczami!

Plener_046

Wielkiej uwagi warte są wydania specjalne KUKBUKA. Aktualnie na tapecie jest Rodzina, wokół której skupiają się tematy artykułów i porady kulinarne. Multum kreatywnych przepisów dla dzieci, które sprawiają nam, dorosłym, nie mniejszą frajdę :-) W ten weekend będę testować kisiel ananasowy i imbirową lemoniadę - perfetto na przeżycie żaru z nieba!

Plener_048

Plener_049

3. Najulubieńsze USTA! W całym moim rankingu znajduje się na pozycji lidera! Za format i mądrą treść, za grube, pachnące kartki i, jak w poprzednich tytułach, za doskonałe zdjęcia. Nie wiem co piszą o nim w sieci, dla mnie to lifestyle'owy magazyn, ujęty w bardzo niestandardowym schemacie. Tym mnie kupił! A teraz ja kupuję jego... Podzielony jest na wyraźne rozdziały, o zazębiającej się tematyce. Całujemy, mówimy, jemy - przewodnie hasła, tytuły rozdziałów, zajęcia, którym poddawane są, bez reszty i z wielką radością, nasze usta :-) W tym numerze - świetna rozmowa z inspirującą Nataszą Caban. Jest też dużo konkretów o wodzie, w tym, dlaczego można pić ją prosto z kranu, o historii wody butelkowanej, o jej rodzajach i leczniczych właściwościach - jak banalnie nie brzmiałby mój opis - dawno nie czytałam nic równie ciekawego! Poza tym, dużo o zieleninie, w tym nawet o wodorostach. Nie obeszło się bez przepisów! No i na koniec - mój ulubiony piknikowy artykuł, który narobił mi wielkiej ochoty na tą letnią atrakcję. Samo dobro! <3

Plener_050

Plener_052

4. KMAG. Najmodniejszy z wymienionych. Miejski magazyn o kulturze, szeroko rozumianej sztuce, świeżych trendach, streetstylu, modzie, muzyce, designie i wielu innych hasłach, za którymi nadążać trzeba, żeby nie wykluczono nas ze społeczeństwa. Wakacyjny numer 76 za hasło przewodnie przyjął #summersex, więc trudno go nie kupić, choćby z ciekawości, czym jeszcze może zaskoczyć nas najbardziej maglowany temat świata ;-)

Ukulturalniajmy się.

Plener_053

Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy www.whiteberry.com.pl