mswindows.org cheap office-professional-plus-2016 key parajumpers sale www.troilus.es anneshealinghands.nl canada goose jas parajumpers outlet
projekt-bez-tytulu-20

03

Marzec

Do tych, których interesuje, jak olejować blat kuchenny

Padłam na kanapę. Po jednej z najfajniejszych prac domowych wszech czasów. Przez ostatnie półtorej godziny uczyłam się, jak olejować blat. Drewniany blat kuchenny. Uczyłam się przez praktykę. To było tak ciekawe doświadczenie, że zmotywowałam się do napisania spontanicznej notki na ten temat.

Dzisiaj wiedza praktyczna + moje indywidualne emocje – takie posty lubię najbardziej!

projekt-bez-tytulu-11

22

Luty

Przepis na kuchnię z Pinteresta

Metamorfoza mojej kuchni to nieustannie jeden z najpopularniejszych wątków na blogu. Trzyma moje statystyki przy życiu, ciągle ktoś wpada na niego w wyszukiwarce, a ja z dumą zgarniam morze pochwał za realizację swojego wnętrzarskiego projektu. Dochodzą do mnie głosy, że utrzymuję w niektórych z Was niedosyt i chętnie czytalibyście więcej podobnych materiałów. Dlatego dziś obszernie uzupełniam temat kuchni. Do napisania tego posta zainspirował mnie portal mylionshome

W dziesięciu punktach wymieniam swoje nawyki, obsesje i schematy, które wpływają na niesamowicie dobry odbiór mojej kuchennej aranżacji. Odzieram przed Wami wszystkie swoje kuchenne preferencje. Przekazuję Wam gotowy przepis, jak uzyskać kuchnię na miarę Pinteresta ;-) Po tym poście, po wprowadzeniu drobnych modyfikacji w nawykach, spojrzycie na swoją kuchnię łaskawiej, polubicie ją na nowo i wzbudzicie świetne wrażenie w swoich gościach!

dsc_5453a

02

Styczeń

Post noworoczny

Przerwa świąteczno-noworoczna to najbardziej sprzyjający lenistwu czas roku. Jest dużo świątecznych dni w kalendarzu, dużo jedzenia w lodówkach i straszna pogoda na zewnątrz. Dlatego na ten czas nic nie planuję i bez skrupułów przedłużam sobie labę do Nowego Roku – zupełnie jak w czasach szkolnych. Żeby odetchnąć po Świętach, żeby zdążyć podsumować mijający rok, żeby zaplanować nowe strategie, żeby nastawić się dobrze na intensywną pracę od 2 stycznia. To czas na bliskość i czułość; czas na siedzenie w domu bez planu, na czytanie, na spacery po udekorowanym mieście, na odwiedzanie ulubionych knajpek. To czas na delektowanie się domowym ciepłem we wszystkich formach.

projekt-bez-tytulu-19

23

Grudzień

Post przedświąteczny

Kilka akapitów o moim przedświątecznym nastroju. 

Marta Guzowska_lifestyle blog_błękitne niebo_niebieskie niebo

23

Sierpień

zwykłość

Dni zupełnie zwyczajne, niespieszne, nieskomplikowane to ostatnio moje ulubione. Lubię, kiedy kalendarz nie wypełnia się zajętymi godzinami, a ja mogę oddawać się rzeczom absolutnie prostym, w towarzystwie ludzi najważniejszych. Najwięcej takiego czasu rozbija się oczywiście wokół weekendów i to je wynoszę na piedestał. Im jestem starsza, tym więcej wartości widzę w prostocie, tym bardziej nie chcę nigdzie pędzić, tym prostsze cieszą mnie zajęcia.

W weekendy mam czas na wzmożone myślenie i marzenia. Wychodzimy wtedy na spacery, jemy gofry, spotykamy się z Rodziną, gramy w planszówki, jeździmy na rolkach i rowerze, bawimy się ze zwierzętami, dopieszczamy dom, czytamy, długo śpimy, pijemy kawę w odświętnych filiżankach… Wtedy mamy wszystko!

Read more
Marta Guzowska_lifestyle blog_live in levis

09

Lipiec

The art of packing

Wakacje szybko weryfikują gust i potrzeby. Pakując się na wyjazd mam ochotę otaczać się tylko ulubionymi, najładniejszymi, jednocześnie najwygodniejszymi i sprawdzonymi rzeczami. Nie zostawiam miejsca na „może być” i „średnio”. Lista rzeczy do spakowania powiela się więc w praktyce z listą moich codziennych ulubieńców, tylko w ilości kompaktowej.

Bardzo inspirują mnie materiały dotyczące organizacji życia, domu, szaf, czy walizek. Porównuję swoje systemy i przyzwyczajenia, ciągle uczę się praktycznych drobiazgów – wszystko po to, aby ułatwiać sobie życie. Dzisiaj to ja, przy okazji wakacyjnego wyjazdu, publikuję swoje podsumowanie dotyczące sztuki pakowania.

nowa kuchnia Marta Guzowska

30

Maj

Metamorfoza kuchni

Spełniłam marzenie. Jedno z dużych i trudnych. Mój domek zyskał nowe serce, przeszczepione jakby wprost z najlepszego magazynu o designie. Jestem tak dumna z mojego dzieła, że nie mam skrupułów się chwalić.

Dzisiejszy post uważam za jeden z merytorycznie najciekawszych w historii bloga. To opis kompletnej metamorfozy mojej kuchni.

jabłka_Marta Guzowska 1200

18

Luty

Prażone jabłka do szarlotki

Jako pasjonatka litego drewna, pragnąca wypełniać nim każdy domowy kąt (ubolewająca jednocześnie nad jego wysokimi kosztami), zapragnęłam zafundować swojemu mieszkaniu niezwykle uniwersalne surowe skrzynki po jabłkach. Hasło luźno rzucone w rodzinnych kątach zaskutkowało ogólną mobilizacją. Mamusia do zadania podeszła niezwykle ambitnie, bo następnego dnia mój samochód załadowany został 4 sztukami, w tym jedną pełną pachnących jabłuszek. Na mądre zagospodarowanie czeka więc wieża z drewnianych skrzynek i 15 kilogramów jabłek…

Wpis mający zapoczątkować cykl wnętrzarski, został wyparty przez wpis kulinarny. Bo to jabłuszka oczekiwały ode mnie natychmiastowej uwagi.

Marta Guzowska_lampki Duka domki

22

Grudzień

Przedświątecznie

W dzisiejszym wpisie dużo się dzieje. Ale w aktualnie trwającym przedświątecznym okresie dzieje się jeszcze więcej! Dlatego postanowiłam dopasować się do panujących nastrojów i trendów.

Chcąc hasłowo nakreślić temat tego świątecznego wpisu, informuję, że na poniższych zdjęciach znajdują się:

  • cztery książki, po które warto wbiec na ostatnią chwilę do księgarni, jeśli jeszcze bilans prezentów dla bliskich się Wam nie zamknął;
  • moją najlepszą sukienkę, którą będę nosić do znudzenia w okresie świąteczno-noworocznym;
  • kosmetyczny ratunek dla skóry na zimę i
  • kawałek mojego domku, w którym znów wszystko kręci się wokół stołu…

Czyli miszmasz tego, co ostatnio szczególnie polubiłam i co można w tej chwili znaleźć w moim otoczeniu (choć niekoniecznie w tak idyllicznych scenach jak te na zdjęciach z sesji ;-))

Zapraszam do siebie!

image

14

Sierpień

4 najlepsze magazyny, które trzeba poznać

15 lat temu, podobnie jak moje koleżanki, byłam wierną fanką Filipinki – przez całą podstawówkę zbierałam każdy numer, żeby marzyć o niedostępnych kosmetykach i ubraniach. Żywot mojej obszernej kolekcji skończył się podczas przeprowadzki do Torunia, kiedy kolorowe, kredowe kartki posłużyły mi do owijania filiżanek i talerzy przed spakowaniem do kartonu.

Od tamtej pory do żadnego magazynu nie pałałam miłością tak wielką i prawdziwą. Do początku roku 2015, kiedy moja potrzeba inspiracji wkroczyła na nowy poziom i zaczęłam szukać ich poza internetem.