mswindows.org cheap office-professional-plus-2016 key parajumpers sale www.troilus.es anneshealinghands.nl canada goose jas parajumpers outlet
Plener_019 1200

11

Czerwiec

Bodrum – ostatnia część fotorelacji z wakacji

Zdążyłam zobaczyć Bodrum…

Zolwie_1200

06

Czerwiec

Co zobaczyć w Bitez?

Szukając atrakcji w naszej małej tureckiej mieścince – jeszcze z poziomu komputera przed wyjazdem – wszystkie źródła odsyłały nas do list atrakcji w Bodrum. Wcale się nie dziwię, że nikt nie chce go zwiedzać. Oddalone o kilka kilometrów Bitez to praktycznie przedmieście głównego kurortu tego wybrzeża, z założenia dzielnica sypialna dla turystów. Dlatego chcąc wyjść z hotelu na spacer, nie decydując się od razu na wyjazd dolmuszem (tureckie MZK albo nawet PKS) do Bodrum, można by pomyśleć, że jesteśmy skazani na deptak z restauracjami i moim ukochanym plastikiem, zwanym pamiątkami.

1200_01

04

Czerwiec

Bitez Garden Life

To nazwa naszego tureckiego hotelu. Będąc całymi dniami poza jego terenem nie mieliśmy zbyt wielu okazji do sfotografowania naszego miejsca zamieszkania. Dzisiejsze zdjęcia zawierają jedne z nielicznych chwilek, kiedy bezczynnie leniuchowaliśmy w jego obrębie. Poprzednie widzieliście w tym poście: klik. Właściwe określenie tego miejsca to raczej zespół  piętrowych domków rozrzuconych po zielonym ogrodzie.

1200_02

03

Czerwiec

Poduszkowa

Już po pierwszym spacerze po okolicy, od chwili gdy naszym oczom ukazało się morze poduszek na plaży, wiedzieliśmy, gdzie obligatoryjnie przyjdziemy na blogową sesję. Jakie to szczęście, że tureckie wakacje udało nam się odhaczyć w przedsezonowym terminie. Brak tłumów za plecami sprzyjał spokojowi i dobrym nastrojom, a w moim przypadku ten rodzaj bezstresowej atmosfery to zdecydowany klucz do dobrych zdjęć.

1200_03

02

Czerwiec

Shopping time. Bodrum.

Spacerując po tureckim wybrzeżu w okolicach Bodrum, podobnie jak w każdym innym, kochanym przez turystów miejscu świata, przytłoczyć potrafi nawał badziewia nazywany na wyrost pamiątkami. Plastikowy szajs wylewa się ze straganów, nadruk Bodrum bije z ręczników, toreb, koszulek, dmuchanych piłek i pocztówek. Nie zbliżam się do wieszaków z chustami Burberry, słuchawkami Beats Audio i torebkami LV, nad którymi widnieje kartonowa tabliczka 3 for 15E. A jeśli sympatyczny Turek raczy jeszcze zachęcająco rzucić „good price, only for you, my friend” to dostaję białej gorączki.

1200_04

01

Czerwiec

Nocne kadry z Levi’s 501 #LiveInLevis

Trend, który pasuje mi tej wiosny bezkrytycznie to jeansowe totallooki. Uniwersalności jeansom nikt nie odbierze, dlatego znalezienie swojego idealnego modelu pozbawia wielu dylematów. Inwestycja w 501 CT wyeliminowała w moim domku wiele scen które standardowo skończyłyby się hasłem ‚nie mam się w co ubrać’. Nie mogę się doczekać realizacji kolejnych ubraniowych punktów funkcjonujących w mojej wyobraźni jako must have. Świeżo odkrytą miłością są dla mnie za to jeansowe koszule. Ciemnogranatową o długości maxi (z bydgoskiego wpisu TUTAJ) noszę jako sukienkę, a jasnobłękitne sprawdzają się doskonale do szortów i białych spodni.

W tym wpisie mój codzienny klasyk, z którym nie rozstaję się w Toruniu i nie zapominam spakować do walizki na wakacje: koszula z cieniutkiego jeansu i Levisowe 501 <3

1200_05

28

Maj

Swimming pool

Jak bardzo ambitny nie byłby mój wakacyjny grafik – margines na błogie lenistwo wprowadzam obligatoryjnie! 

1200_06

27

Maj

Biało-czarny kombinezon ASOS – stylizacja

Nie wszystkie trendy łykam bezkrytycznie. Ale focus na kombinezony wyjątkowo mi się spodobał. Kombinezon ma tą cudowną własność (tak samo jak sukienka) dzięki której występując autonomicznie tworzy już pełną stylizację.

1200_08

22

Maj

Z Bodrum na Kos promem

Podobnie jak najlepszą rzeczą w Bydgoszczy jest autobus do Torunia, tak w Bodrum najlepszą rzeczą jest prom na Kos.

Plener_037 1200

20

Maj

Bodrum. Sukienka w paski na lato.

Bodrum jest tego typu kurortem, którego tacy turyści jak ja nie lubią. Na szczęście tylko na pierwszy rzut oka. Wysiadając na dużym dworcu autobusowym i kierując się w stronę portu, konieczne jest przejście przy stadach sprzedawców plastikowego badziewia. Później idąc wzdłuż deptaka przy porcie nie ominiemy restauracyjnych naganiaczy. A że nie znoszę wszelkiej handlowej nachalności to ciężko jest mi poczuć się zrelaksowaną na tego typu przechadzkach. Do chwili kiedy nie wejdzie się w wąskie uliczki starego miasta, zakazane podwórka i odległe wzgórza. Do chwili kiedy nie zobaczy się pierwszego dywanu wywieszonego na murze, do chwili kiedy nie przejdzie się między pobielonymi ścianami połączonymi pnączem tuż nad głową. Do chwili kiedy nie zobaczy się portu!