18

Maj

Turcja – epizod II – Bitez

Gruntem najbardziej efektywnego zwiedzania często okazuje się poznanie najbliższej okolicy. Zasięg, który uznaliśmy za najbliższy był w prawdzie dość rozległy, ale dopóki mogliśmy go pokonać piechotą – uznany został za okolicę.

W związku z ogromną powierzchnią Turcji i brakiem chęci na objazdówkę – zwiedzaliśmy tak jak lubię najbardziej – czyli w sposób umiarkowanie intensywny, z uwzględnionym marginesem na oddech i relaks. Najlepiej bez dalekosiężnego planu i sztywnego grafiku. Błądząc po okolicy i odkrywając zwyczajność charakterystyczną dla regionu.

12

Maj

Turcja – epizod I – Bitez

Myśląc o podróżach, mam na swojej liście miejsca, które chciałabym odwiedzić najlepiej jutro, oraz takie, które z różnych przyczyn, nie wywołują u mnie szybszego bicia serca. A często wręcz niechęć. Na tej drugiej liście znajdowała się m.in Turcja.

Od kilku miesięcy razem z Kingą i Marcinem marzyliśmy o Grecji. Po wiosennych wakacjach na Korfu kilka lat temu zostałam wierną fanką tego biało-niebieskiego kraju i bardzo chciałam w końcu do niego wrócić, nie mówiąc już o Whiteberry, którzy na punkcie greckich wysp sfiksowali doszczętnie. Wakacje miały więc być greckie i do ostatniej chwili tak o nich mówiłam. Jednak spontaniczne wyjazdy mają to do siebie, że założenia często się naginają. I tak właśnie korzystna oferta przelotów, rzut beretem do pobliskiego greckiego Kosu, tanie połączenia promowe, rajskie zdjęcia w internecie i wizja kolorowych jarmarków, sprawiły, że ostatniego dnia kwietnia siedzieliśmy w samolocie do tureckiego Bodrum.