Denim dress

Lipiec zakończył się z jednym, honorowym wpisem na blogu. To taki ratunkowy gol dla mnie i to strzelony w doliczonym czasie gry. Cieszy, ale daje do myślenia nad taktyką w poprzednich dziewięćdziesięciu minutach (w moim przypadku było to ponad 30 dni ciszy na blogu). Po chwili okazuje się, że gol nie ma nic wspólnego z dobrą taktyką, bo jest efektem chwilowego zastrzyku adrenaliny i szaleńczej dawki motywacji, która potrwa zaledwie cztery minuty...

Dzisiejszy wpis jest już inny - to zaplanowany efekt przemyślanej strategii, poważnej strategii samorozwoju. W końcu dziś wypada pierwszy poniedziałek nowego miesiąca - idealny moment by zabrać się za działanie, by zacząć wszystko od nowa, by sprawdzić się raz jeszcze. W czymkolwiek, co dla nas ważne. To czas, żeby znów otrzepać kolana po potknięciu i nie dać sobie wmówić, że się do czegoś nie nadaję. Niech to będzie inauguracja większych starań, moment wprowadzenia nowej jakości. W moim przypadku - celem jest chęć doskonałego zadbania o kolejny, własny, mały zakątek. Nawet jeśli tym ważnym zakątkiem okazuje się zwykła strona w internecie, a nie odkrycie nowej gwiazdy, to nie można dać sobie wmówić, że cel jest błahy, nieambitny, czy niegórnolotny. Ten jest mój, najważniejszy.

Musiałam dziś znów powtórzyć sobie, że albo robię coś maksymalnie dobrze, albo nie robię tego wcale. Przemyśleć, jak bardzo wierzę w to założenie. I w końcu dojść do wniosku, że bardzo.

Poruszając temat zakątków (przyjmując je nawet za słowo kluczowe w dzisiejszej notce), to właśnie przedstawiam nowe ujęcie jednego z najbardziej klimatycznych, znanych mi, małych zakamarków w Mieście. W moim Toruniu. Mowa o dziedzińcu Kościoła Wniebowzięcia NMP, do którego można się dostać od ulicy Panny Marii. To ten sam, który częściowo znalazł się już w kadrach tego wpisu: KLIK. Patrzcie, podziwiajcie i róbcie sobie ochotę na letnie spacery!

Ach! Skoro już jestem blogerką to powinnam w tym miejscu jeszcze dorobić jakąś ideologię do tego, jak wyglądam na zdjęciach. Dlaczego mój outfit jest taki, jak widać, uzasadnić czy przy wyborze sukienki inspirowałam się sztuką, modnymi wystawami, czy kolekcjami od znanych projektantów. Wybaczcie, że dziś to przemilczę, nie mogę teraz wymyślić nic wiarygodnego.

Plener_001

Plener_002

Plener_003

Plener_005

Plener_004

Plener_007

Plener_006

Plener_008

Plener_010

Plener_011

Plener_009

Plener_012

Plener_013

Plener_015

Plener_014

Plener_016

Plener_018

Plener_017sukienka: Mango (LINK)  | sandałki: Samantha Pleet for Wolverine via Tk Maxx (dostępne też tutaj: LINK)  | bransoletka z Turcji

Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy www.whiteberry.com.pl