Denko 1/2019 przed przeprowadzką

Wyprowadziłam się ze swojej kawalerki. Ostatnia czynność, jaką zrobiłam w opustoszałym mieszkaniu, to zdjęcia do denka. Powód banalny - bardzo nie chciałam przeprowadzać ze sobą worka śmieci.

Projekt denko zrealizowany w styczniu - jako zwieńczenie rocznej zbieraniany - cieszył się dużą popularnością, co zmotywowało mnie do kontynuowania akcji. Dzisiejsze denko to finał sześciomiesięcznego odkładania zużytych opakowań po kosmetykach.

Do meritum - sprawdźcie, co skonsumowałam. Niech ta góra śmieci nabierze wartości - może ostrzegę Was przed kupnem czegoś słabego.

1 Long 4 Lashes, serum przyspieszające wzrost rzęs to cudo! Efekty na moich rzęsach były spektakularne. Mam ochotę biec po następne opakowanie. Szkoda, że ten drobiazg jest taki kosztowny.

2 Dolce&Gabbana Light Blue Eau Intense - woda perfumowana bardzo piękna, bardzo niewydajna i bardzo nietrwała. Mimo dwóch kiepskich cech - ten zapach jest doskonałym letnim wyborem! Flakon 25 ml mieści się do każdej torebki - dokładałam na siebie porcję zapachu, gdy w ciągu dnia wpadał mi przypadkiem w ręce. Nie można z nim przesadzić. Mężczyźni go lubią - to za sprawą kwiatu pomarańczy, który podobno jest ulubioną męską nutą w damskich perfumach. Sięgnę po nie bez wątpienia, gdy wykończę bieżące flakony, bo już za nim tęsknię! Bardzo tęsknię.

3 Z tuszem L'oreal Volume Million Lashes nie polubiliśmy się. Kupiłam, bo to klasyk, który chciałam poznać. Szczoteczka robiła mi krzywdę - jest wielka, sztywna i ostra, a moje rzęsy i oczy raczej wrażliwe - jawnie sie nie dopasowaliśmy. Nie było szans żebym pomalowała się bez rozmazywania - przez tę wielkość i kanciastość szczotki oraz luźną konsystencję tuszu. I to do ostatniej minuty użytkowania, w ogóle nie wysechł. Plus za ładne opakowanie, nic więcej. Oczy bolą mnie na samą myśl o powrocie do niego.

4 Clinique Line Smoothing, korektor - ten produkt nie jest niczym obezwładniającym. To przyzwoity produkt, który po prostu ze mną był. Nie zauważyłam działania, którego by mi brakowało po jego odstawieniu. Za drogi, jak na takie średnie odczucia.

5 Próbek nie recenzuję. Ale jedną próbkę perfum odłożyłam, bo mnie zaciekawiła - Guerlain La Petite Robe Noire - być może kiedyś po nie sięgnę. Pudrowy, kobiecy, typowo kobiecy, jak lubię :) Przypomina La Vie Est Belle Lancome, pewnie dlatego mi się podoba.

2

6 Only Bio, hipoalergiczny żel do mycia ciała to produkt certyfikowany, z naturalnym składem (99%), delikatny, o nieinwazyjnym zapachu. W sam raz dla posiadaczy wrażliwych ciał i serc :) (jest etyczny, ekologiczny skład i produkcja). W internecie kosztuje około 17zł, w sklepach stacjonarnych - nawet 30zł. Mógłby być tańszy, ale w tym przypadku rozumiem, za co płacę. Ta marka weszła na stałe do mojego domu. W tej chwili korzystam z egzemplarza w szklanej butelce z dozownikiem oraz kupuję opakowania uzupełniające - marka ma szeroki wybór opakowań. Duże polecenie!

7 Cien, Food for Skin, wygładzający żel-peeling do mycia ciała. Nie żałuję tych kilku złotych wydanych w Lidlu, ale nie umiem powiedzieć nic dobrego o tym produkcie. Nie sądzę żebym do niego wróciła - wolę wyższą jakość.

8 Only Bio Men, hipoalergiczny szampon i żel 2w1 z olejem z rzepaku to ta sama historia, co u siostrzanego produktu powyżej pod numerem 6. Ten żel był teoretycznie własnością mojego chłopaka, co nie jest dla mnie żadną przeszkodą, lubię męskie kosmetyki. Ten żel lubię mniej niż wersję unisex tylko dlatego, że nie miał zapachu. Nie jestem szczególnie wrażliwa i nie muszę eliminować substancji zapachowych ze swoich kosmetyków. Wręcz ich pożądam. A ten żel, przez ich brak, nie dawał mi uczucia świeżości po prysznicu. Wrażliwe skóry - proszę używać!

9 Alterra, żel pod prysznic Limonka Bio & Agawa Bio. Alterrę zaczęłam poznawać dopiero w minionym roku i żałuję, że tak późno. Bardzo mi pasuje. Marka jest tania, dostępna na każdym rogu w Rossmannie, ma dla mnie wystarczająco dobrą jakość, jest bio i cruelty-free. A ten żel pod prysznic jest w czołówce ulubionych, nie widzę w nim wad. Gęsta żelowa konsystencja, świeży zapach, super na lato. Dla mnie pewniak. 6,99zł/250ml

10 Ziaja Med, kuracja dermatologiczna AZS, natłuszczający olejek do kąpieli i pod prysznic Lubię go. Nie jestem przekonana do olejków na innych etapach pielęgnacji, ale te do mycia wyjątkowo mi się sprawdzają. Nie lubię się balsamować, nie robię tego prawie wcale, więc olejek używany na etapie prysznica rozwiązuje ewentualny problem przesuszonej skóry ciała. Ten jest dobry dla nawet ekstremalnie wrażliwych jednostek. Olejki pod prysznicem sprawdzają mi się też świetnie do golenia. Zapach ma raczej średni. Ale cenę bardzo przystępną.

11 Bioderma, Atoderm creme de douche, kremowy żel do mycia twarzy i ciała Kolejny produkt dla skrajnych wrażliwców, kupiony dla mojego chłopaka. Plus za możliwość mycia nim twarzy. Lekka konsystencja, trochę chemiczny zapach, choć producent określa go jako bezzapachowy, ma wygodne opakowanie, jest wydajny, ale drogi. Jeśli nie ma się szczególnych problemów ze skórą - nie warto go kupować.

12 Isana, olejek pod prysznic - bardzo lubię! Stosunek jakości do ceny ma idealny. Poza standardowym użyciem - służy mi do prania gąbki do makijażu. Oczywiście każdy olejek myjący się sprawdzi w tej dodatkowej roli piorącej, ale ten jest najtańszy. 6,99zł 4,99zł/200ml

13 Isana, mydło w płynie. Zupełnie przypadkowy, podstawowy, łatwo dostępny, tani produkt. Spełnia swoją funkcję. Nie zawsze chce mi się myśleć nad wyborem tak prozaicznych rzeczy jak mydło do rąk i wtedy sięgam po takie produkty. Intensywny zapach może drażnić. 2,79zł/500ml

14 Yope, naturalne mydło w płynie, herbata i mięta to mój ulubiony zapach z kolekcji Yope. Mydła tej marki są wyjątkowo łagodne i nieprzesuszające - składy są naturalne. Dostępność stacjonarna jest niezła i często trafiają się na nie promocje. Jeśli akurat trafię na dobrą cenę - biorę, bo zużyjemy każdą ilość. Jest niezawodne. Minus, który zdarza mi się obserwować, to wadliwe opakowania, po których ścieka mydło i szybko stają się nieestetyczne.

15 Femina Intimea, płyn do higieny intymnej z Biedronki - bazowy płyn myjący, nie posiada nic, nad czym chciałabym się pochylać. Tanie, duże opakowanie, dostępne w Biedronkach, do kupienia podczas codziennych zakupów. Kupuję takie produkty, gdy coś nagle mi się kończy, a nie mam w zanadrzu ulubionych produktów. Coraz skrupulatniej staram się pilnować zapasów, żeby nie skazywać się na taką przypadkowość.

16 Płyn do higieny intymnej z Rossmanna, kupuję te małe pojemności na wyjazdy. Warto wiedzieć, że te płyny świetnie sprawdzają się do mycia całego ciała, są łagodne, nieprzesuszające.

17 Mixa Hyalurogel, intensywnie nawilżające mleczko do ciała - ma plus za lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Świeża, kremowo-żelowa formuła daje natychmiastowe wrażenie ukojenia, schłodzenia, nawilżenia. Na świeżo ogolonej skórze mnie piekł, a nie jestem szczególnie wrażliwa. Minus za niewygodne opakowanie - pompka działała do 2/3 opakowania, później musiałam wygrzebywać mleczko ze ścianek, co mnie frustrowało. Nie wpływa to korzystnie na moje wrażenia z użytkowania. Nie mogę się zmusić do balsamowania, a braki w balsamach jeszcze bardziej mnie zniechęcają. Duża butla, a wystarczyła na krótko. Jest szansa, że po niego sięgnę, jak z czasem moja pamięć uzna minusy za nieznaczące.

18 Alterra, krem do ciała Granat BIO i masło Shea BIO - przyjemny, myślę, że jeszcze po niego sięgnę. Alterra mi służy. Krem jest niespecjalnie wydajny. 12,99zł/200ml

19 Evree, instant help, balsam, ratunek dla ciała. Dostałam w paczce pr lata temu i bardzo męczyłam się z jego zużyciem. Nie wiem dlaczego. Bo gdy już po niego sięgałam, to okazywał się całkiem fajny. Pachnie mango, a ja uwielbiam mango. Mimo wszystko - jestem większą fanką kremu do rąk z tej samej linii. Wynika to po prostu z ogólnej niechęci do balsamów, nie do tego personalnie.

20 Rexona aloe vera, antyperspirant w sprayu - niezawodny, używana od lat. Uwielbiam jak pachnie - pamiętam go jeszcze z dzieciństwa, gdy używała go Mamusia. Choć ostatnio nieco stresuje mnie temat aluminium w antyperspirantach i powoli dojrzewam do zmiany. Boję się jej jednak, bo skuteczność jest dla mnie nienegocjowalna.

21 Garnier Neo, antyperspirant w sprayu - jest największym rozczarowaniem tego denka. Żałuję, że na chwilę odeszłam od swojego powyższego klasyka i zechciałam spróbować czegoś innego. Po kilku pierwszych użyciach innowacyjny aplikator przestał współpracować, zapchał się produktem, zdechł. Nie miałam szansy zużyć. Dla mnie bubel.

22 Pilaten, krem do rąk z masłem shea, kupiony impulsywnie w Kontigo, bo lubię mieć małe aluminiowe tubki pod ręką, w torebkach, na szafce nocnej, więc się skusiłam. Był lekki i szybko wchłanialny. Warto sprawdzić przy okazji, bo to wybór ekonomiczny.

23 Resibo, naturalny lotion do rąk - lekki, szybko wchłaniający się lotion. Ma mocno naturalny zapach, który mnie drażni. Ale opakowanie zniknęło na pniu, tak przyjemnie się go używa. Lubię korzsytać z tych matowych tubek Resibo. Jak na krem do rąk - nie jest tani, jak z resztą cały asortyment marki. Ale... Resibo jest naturalne, cruelty-free, polskie, słynie z produktów skutecznych, świetnej jakości, więc polecam uwadze! Ja będę testować ich dalej, to pewne. Aktualnie mam w użyciu ich krem rozświetlający do twarzy, a w poprzednim denku pokazywałam odżywczy balsam do ciała - oba produkty cudowne.

24 Yves Rocher, krem do rąk doskonały, o herbacianym świątecznym zapachu. To była limitowana świąteczna edycja, jeśli w sezonie zimowym znów się pojawi w asortymencie marki - kupię zapas na cały rok! Lekki, nie lepki i aromaterapeutyczny - ideał.

makijaz-2

Żeby moja recenzja była pomocna sprecyzuję, że mam włosy długie, wysokoporowate. Są suche, delikatne, puszące. Potrzebują nawilżania, odżywiania, dociążania. Lubią się z silikonami, po produktach naturalnych buntują się do granic przyzwoitości. Włosy myję codziennie. Nie stylizuję, tylko suszę. Używam codziennie szamponów, odżywek do spłukiwania, odżywek w sprayu bez spłukiwania i suchych szamponów.

25 i 26 pianki do stylizacji włosów Nivea wyrzucam niezużyte, chyba stały w mojej szafce od studniówki... To produkty zupełnie nie dla mnie, nie stylizuję włosów.

27 i 28 i 29 Isana i Batiste, suche szampony to produkty, od których jestem uzależniona. Nie używam ich często, ale potrafią uratować mnie z opresji, pilnuję, żeby zawsze były w pobliżu. Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy suchymi szamponami, dlatego recenzuję je zbiorczo, pozytywnie recenzuję :) Nie jestem wymagająca w tym temacie, na moich blond włosach nie widać białego osadu.

30 Tangle Teezer Compact, szczotka do włosów moich koszmarów :D Uległam modzie na ten produkt. Po czym przez lata męczyłam się, bo mam opory przed wyrzucaniem niezużytych produktów. Wypada z ręki, co jest moim największym zarzutem do tej sztuki. Choć jest to mniejszy problem niż w przypadku wielkości regularnej. Żadna nie radzi sobie z dużą ilością włosów. Gładzi je z wierzchu, bo długość ząbków jest niewystarczająca żeby rozczesać gęste włosy. Dla włosów rzadkich i gładkich może się sprawdzić. Używam teraz tradycyjnej formy szczotki z rączką, przypadkowej z drogerii i sprawdza mi się lepiej.

31 Gumka-sprężynka do włosów - produkt porażka, rozciągnął się szybko zanim zdążyłam się nim nacieszyć. Ale rozbudził we mnie chęć przetestowania oryginalnych gumek Invisibobble. To była jakaś drogeryjna inspiracja.

32 Natura Siberica peeling do skóry głowy - nie jest to rodzaj produktu dla mnie, mam za dużo włosów, nie mogę sobie poradzić z jego wypłukiwaniem. Nie widziałam żadnej różnicy po myciu włosów z jego udziałem. Poza koniecznością czyszczenia prysznica z niekończących się drobinek. Zużyłam jako peeling do ciała - w tej formie był świetny, mentolowo orzeźwiający.

33 L'oreal Paris Elseve Total Repair, Dwufazowy Eliksir, ekspresowa odżywka do włosów - typowa silikonowa odżywka ułatwiająca rozczesywanie włosów. Mój niezbędnik! Nie rozczeszę, nie ogarnę puszenia włosów bez produktu tego typu. Nie widzę szczególnej różnicy między markami, biorę, co wpadnie mi w rękę podczas codziennych zakupów. Bo to mój produkt codzienny. Obok suchego szamponu. Wiem, że duże koncerny nie są szczególnie etyczne i przyjazne naturze, ale nie znalazłam dotychczas lepszego (pod względem działania i ceny) rozwiązania na swoje włosowe problemy. 

34 R Co+ Acid Wash - po polsku nazwę to enzymatycznym peelingiem do skóry głowy albo kąpielą kwasową. To jest CUD! Oczyszcza skalp, przedłuża świeżość włosów po myciu, pięknie pachnie, zmiękcza włosy. Wydaje mi się, że podobne działanie mają octowe płukanki, ale nie lubię bawić się w DIY i tego nie sprawdzę. Chcę go znów, natychmiast! Tutaj miniaturka wystarczyła żeby się zakochać. Jeśli mam polecić Wam jeden produkt do włosów z tego zestawienia, to TO! Nie wiem jeszcze, jak go kupić, nie znalazłam polskiego dystrybutora, ale dla mnie to gra warta świeczki.

35 i 36 Kevin Murphy HYDRATE.ME-WASH i RE.STORE - Coś od Kevina Murphy mam zawsze w domu, gdy tylko pozwala mi na to budżet. Jestem uzależniona od tej jakości, filozofii, designu. Miniaturowe opakowania to świetny sposób na testy, gdy nie chce się w ciemno wydawać dużej sumy na kosmetyki. Pustych opakowań miniaturek używam wielokrotnie napełniając i zabierając na wyjazdy. HYDRATE.ME-WASH to codzienny szampon nawilżający, a RE.STORE to kuracja do mycia włosów. Tę drugą używa się zamiast szamponu co któreś mycie głowy. Taki mix szamponu i odżywki, ciekawy produkt! Aktualnie otwieram nowe opakowania linii HYDRATE.ME - nie kupowałabym tych produktów na okrągło, gdybym miała jakiś zarzut, zwłaszcza za tyle pieniędzy. Moje wielkie polecenie!

37 Pantene pro-v, intensywna regeneracja, odżywka - produkt bazowy, kupiony przypadkowo, nie sprawia mi dużej przyjemności, ale działa i nie robi żadnej krzywdy. Ma intensywny zapach, może drażnić. Przeciętniak, kupowany raczej w pośpiechu z braku innej opcji. Plus za taniość i dostępność, można czasem kupić :)

38 Alterra maska do włosów z granatem bio. Tak jak Alterrę kocham na polu produktów do ciała, tak produkty włosowe mnie nie przekonują. To nie kwestia samej marki, a ogólnie naturalnych produktów drogeryjnych - o czym przekonuję się nie pierwszy raz. Naczytałam się cudnych opinii o tej masce, a na mnie zrobiła wrażenie przeciętne. Może dlatego, że moje włosy są nieprzeciętnie wymagające i tak delikatny produkt bio po prostu nie dźwignął pokładanych w nim nadziei. Raczej do niego nie wrócę. Na moich włosach najlepiej sprawdzają się produkty fryzjerskie, marek z wyższej półki - to nie burżujstwo, to fakty. Do ciała mogę używać najtańszego mydła, na włosach budżetowe produkty robią mi katastrofę, szczególnie te bardziej naturalne, bo silikony mi służą. 

5

39 Tołpa. Dermo face, Physio, żel do mycia twarzy i oczu - mój bazowy pewnik, bezzapachowy, neutralny, trochę nudny, ale skuteczny, wracam regularnie, ręczę za niego :)

40 Ziaja, Oczyszczanie, Liście Manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy - uwielbiam! Tania i skuteczna. Polecam fanom mocno zdzierających peelingów do twarzy. Wracam do niej od lat, nie nudzi mi się. Mimo internetowego hejtu na składy produktów Ziai, używam jej i jestem zadowolona. 

41 Natura Siberica, Tiger's Paw, orzeźwiający scrub do twarzy - kolejna mocna pozycja w tym zestawieniu! To orzeźwiający, mocny, aromatyczny peeling do twarzy, teoretycznie z męskiej linii, ale nic mi to nie robi. Wart poznania, jeśli lubicie dogłębne oczyszczanie twarzy. Ja uwielbiam! Sprawdza się świetnie na mojej tłustej skórze, na wrażliwej męskiej się tak dobrze nie spisał - drobinki peelingujące są ostre.

42 i 43 Make Me Bio, woda różana i lawendowa - hydrolat z róży to mój ulubiony sposób na tonizowanie i odświeżanie buzi. Nieźle koi jak przesadzę z peelingowaniem. Służy mi do odświeżania twarzy w upalne dni i na makijaż, żeby wyglądał naturalniej i świeżej. Zużywam go w hurtowych ilościach. Raz spróbowałam lawendowej i bardzo się zmęczyłam jej zapachem - jest bardzo naturalny, a ja chyba nie czuję komfortowo w kontaktach z aż tak naturalnymi zapachami. Kupuję w Kontigo stacjonarnie lub w drogeriach internetowych.

44 Lumene Valo, odświeżająca mgiełka do twarzy z witaminą C - hit! Pachnie obłędnie, odświeża, koi, nawilża, dodaje blasku. Ma genialny atomizer, która rozpyla mikroskopijne kropelki - to rzadkość! Zatęskniłam za tym cytrusowym orzeźwieniem, gdy uruchomiłam wspomnienie. Produkt zachwycający. Pierwsze moje zetknięcie z Lumene niezwykle udane. Produkt drogi, jak na uzupełnienie pielęgnacji, ale pozostawił we mnie czysty zachwyt - jest warty tej kasy.

45 Garnier, płyn micelarny do cery wrażliwej - poprawny, bazowy, skuteczny. Nie umiem wypisywać laurów nad tego typu produktami. Robi, co ma robić, a to dużo w czasach produktowego przesytu.

46, 47, 48, 49 Płatki kosmetyczne kupuję w przypadkowych miejscach, nie widzę między nimi różnicy. Zużywam prawie opakowanie miesięcznie, ale ze względów higienicznych przy mojej problematycznej trądzikowej skórze zdecydowałam się nie inwestować w płatki wielorazowe. W przyszłości spróbuję szukać takich z organicznej bawełny, najlepiej w innym niż foliowe opakowaniu. Czuje, że moje eko-zmiany idą w wolnym tempie...

ps Właśnie zauważyłam, że w ciągu pół roku nie zużyłam żadnego kremu do twarzy. Ciągle męczę jakieś niesatysfakcjonujące resztki. W moim życiu pojawia się bardzo mało satysfakcjonujących kremów do twarzy. Chętnie przyjmę polecenia lekkich kremów nawilżających dla tłustej problematycznej cery.

6

56 Listerine cool mint, płyn do płukania ust - używam, mimo że naczytałam się o tym, że jama ustna przyzwyczaja się do tego zabiegu higienicznego, co może skutkować problemem z szybciej pojawiającym się nieprzyjemnym zapachem. Ja nic takiego nie zaobserwowałam, mój dentysta też nie widzi przeciwwskazań. Lubię sobię czasem porządnie wypalić bakterie w ustach :)

57 Listerine, płyn do płukania ust dla dzieci - uwielbiam! Jest łagodny (bez alkoholu) i efektywny. Zbija osady w cząstki, więc widać, że działa. 

58, 59, 60 natureOn, pasty do zębów - to moje ulubione pasy do zębów. Mają naturalniejsze składy niż popularne pasty do zębów. A w skuteczności i komforcie używania w niczym nie odstają od tych typowych. Są produkowane przez Tołpę - markę cruelty-free. Sprawdzam wszystkie jej warianty po kolei, wszystkie są świetne. Bardzo polecam przyjrzeć się im w Rossmannie, często są na promocji, kosztują wtedy około 10zł, niewiele więcej od Colgate, a bardziej etycznie.

61 Alterra, pasta do zębów - wybór etyczny, ale nieco kompromisowy. Nie pieni się jak pasty, do których przywykliśmy, ma słony smak, nie zostawia miętowej świeżości. Można sprawdzić, ale ostrzegam, że będzie bez satysfakcji ;-)

62, 63 Colgate, pasty do zębów - typowe pasty wybierane podczas codziennych zakupów, gdy zapomnę wcześniej zaopatrzyć się w ulubione. Pasty do zębów nie są dla mnie produktem szczególnie interesującym, ale zużywa się ich dużo, kupuje często, więc warto spojrzeć na nie pod kątem etyki. Jak wyżej.

64 Elmex, pasta do zębów - raz na jakiś czas, gdy wydaje mi się, że wzrosła mi wrażliwość zębów, zdarza mi się sięgnąć po tę markę. Raczej bez przyjemności. Nie uczestniczy w mojej codzienności.

Dziękuję za dotrwanie do końca. Zastanawiam się, czy będę dalej opracowywać denka ze wszystkimi kosmetykami, które zużywam. To dużo pracy. A finał jest taki, że naprawdę polecić mogę naprawdę niewiele produktów. Nasuwają się wnioski dla mnie, że sięgam po przeciętne, niesatysfakcjonujące mnie produkty i może warto się tym efektywnie zająć - kupować mniej, a lepszej jakości kosmetyki. Mam jednak nadzieję, że w jakimś drobiazgu mogłam dziś pomóc. 

Tekst zawiera linki afiliacyjne - jeśli kupisz coś z mojego przekierowania - dostanę mikro prowizję.