evrēe®

Opublikowałam wczoraj swoje subiektywne TOP 10 kosmetyków, których regularnie używam w codziennej pielęgnacji (link). Materiał do tego wpisu przygotowałam już na początku bieżącego miesiąca i długo nie mogłam zabrać się za jego finalną edycję i publikację - usprawiedliwiając się myślą w tyle głowy, że przez kolejne tygodnie nic się przecież w tym temacie u mnie nie zmieni. Myliłam się. Na dzień dzisiejszy musiałabym stworzyć TOP 11.

Wszystko za sprawą marki evrēe®, która skierowała do mnie ofertę współpracy. Do przetestowania miałam otrzymać pełną linię kremów do twarzy, które w opisie producenta zachęcały epitetami: innowacyjne i luksusowe; miały być dostosowane do wieku i indywidualnych potrzeb skóry, za sprawą szczególnie wyselekcjonowanych, skoncentrowanych składników pielęgnacyjnych. Zabrzmiało obiecująco. A ja wierzę w obietnice. Poza tym, o cudownych właściwościach naturalnych olejków, z których słynie evrēe®, naczytałam się już na licznych blogach i nie miałam chwili zawahania czy chcę się tego wyzwania podjąć i sprawdzić produkty na sobie*. Z marką nie miałam wcześniej żadnej styczności, ale jej idee, prześledzone na stronie internetowej i znalezione recenzje - wyrobiły we mnie poczucie zaufania.

*No, nie do końca na sobie, bo na wspomnianą innowacyjną linię składają się cztery kremy do twarzy, ze sprecyzowaną grupą docelową kobiet w wieku kolejno 20+, 30+, 40+, 50+. Bezsensem wydało mi się zatem testowanie na własnej skórze czegokolwiek, co nie jest z założenia dla niej przygotowane. Zostawiłam więc na swojej łazienkowej półce "najmłodszy" krem, a pozostałe rozdałam najbliższym Kobietom ze swojej plemiennej starszyzny ;) Ucieszyły się!

Jak uczył mnie Kominek w książce "Bloger i social media" - post bez zdjęcia w internecie nie istnieje! Moja koncepcja bloga mocno rozszerza to zdanie i na części "obrazkowej" skupiam się wszystkimi siłami. Sama z rozkoszą oglądam ładne zdjęcia na blogach, a mówiąc brutalnie i uczciwie, jest to główne kryterium decydujące czy wejdę na dany blog po raz drugi. Pewnie mogłabym napisać ten post tymi samymi słowami, dołączając jedno zdjęcie kartonika z kremami na pralce w łazience, zrobione telefonem, ale zdecydowanie nie wpisałoby się to w moją wizję właściwego zaangażowania w temat.

Na zdjęcia produktowe razem z Whiteberry wybraliśmy się nad Wisłę. Precyzyjnie powinnam raczej napisać "na" Wisłę lub "na dno" Wisły. Bo jak powszechnie wiadomo, tego lata, z Wisłą w Toruniu jest krucho.

15_08_20_047

15_08_20_004

15_08_20_003

15_08_20_043

W końcu dobrnęłam do części zasadniczej własnego posta recenzenckiego.

Przez ostatnie dni testowałam "zielony" egzemplarz ze wspomnianej serii czterech kremów do twarzy od evrēe®. To właśnie ten produkt ma sprostać wymaganiom dwudziestoparoletniej skóry (ponoć suchej i normalnej - to chyba nie mojej). Kontynuując, ma pomóc w walce ze spadającym poziomem nawilżenia/szarzejącą cerą/podrażnieniami i zaczerwienieniem/uczuciem ściągnięcia/szorstkością. U mnie, po głębszym zastanowieniu, zaczyna występować już wszystko z wymienionych mankamentów, więc bez obaw o zdrowie przystąpiłam do testów.

Dobrze nastroił mnie jego skład (z wiekiem coraz większą wagę przywiązuję do takich tematów). Wśród substancji czynnych: olejek nagietkowy (marigold), witamina e i d-panthenol (doceniony przeze mnie znacznie bardziej po minionym, bardzo słonecznym sezonie letnim). W składzie dodatkowym nie znajdziemy parafiny, parabenów i olejów mineralnych. Jest tu samo dobro!

Już pierwsza próba poznania - zakończyła się sukcesem. Lekka, nietłusta konsystencja kremu zachęciła mnie do pełnego otwarcia słoiczka. Nałożona od razu na oczyszczoną twarz cienka warstwa szybko się wchłonęła, buzia poczuła się rześko i natychmiastowo nawilżona. Po chwili poczułam ukojenie. A po kilku dniach regularnego stosowania - odczuwalną poprawę gładkości i miękkości. Jeśli to nawet autosugestia - niech trwa! Nie próbowałam jeszcze akupresury twarzy, czyli uciskania i masowania punktów energetycznych, którą zaleca producent w celu uzyskania najlepszych efektów autoregeneracji skóry i poprawy jej kondycji. Schemat postępowania przy takiej samodzielnej terapii twarzy znajduje się na każdym opakowaniu i na stronie internetowej evree.eu. Nastawiam się szczerze na spektakularne efekty po zużyciu całych 50 ml! Bo skoro już teraz dostałam dużo więcej, niż założyłam, to nie chce wiedzieć co może przynieść regularne, dłuższe stosowanie.

15_08_20_024

15_08_20_027

15_08_20_026

15_08_20_029

Polecam, Marta Guzowska ;-)

15_08_20_028

15_08_20_030

15_08_20_031

Poza odczuwalnymi korzyściami zanotowanymi u siebie - najmilszą niespodzianką okazały się dla mnie reakcje na produkty płynące od Rodzinki. Moja cera jest problematyczna, ale wybór kosmetyków do jej pielęgnacji nigdy nie spędzał mi snu z powiek. Jedne oczywiście lubiłam bardziej, inne mniej, ale żadna siła wyższa, jak na przykład alergie, szczęśliwie nie ograniczała mi pola dostępnych możliwości.

Za to szczególnie wrażliwa skóra Mamusi (50+), która jest uczulona chyba na wszystko, co człowiek wymyślił sobie włożyć do kremów - musiała znieść wiele prób, testów i kolejnych rozczarowań, żeby dać się czymś w końcu nasmarować. Przez ostatnie lata pamiętam, że tolerowała tylko pojedyncze egzemplarze spod szyldu Bielendy i Tołpy. Jak wielka była moja radość, gdy wczoraj odebrałam pełen entuzjazmu telefon, że nawet jej najwrażliwsza skóra wokół oczu znosi "mój innowacyjny krem" doskonale! Mówi, że zmarszczki jeszcze jej nie zniknęły, ale czuje bez wątpienia poprawę jakości skóry. A dla mnie jej dobre "czucie" jest bardzo ważne! ;-)

Podobnie z Cioteczką (40+), która przez awersję do intensywnych zapachów musi eliminować w przedbiegach rzeszę kosmetyków, w tym kremów do twarzy. W przypadku evrēe® - żaden problem nie zaistniał - pachnie nienachalnie i jest tolerowany przez największych wrażliwców na tej płaszczyźnie.

Lepszej rekomendacji dla bezpieczeństwa stosowania nie umiem sobie wyobrazić! Wszystkie jesteśmy jednogłośne - to naprawdę świetne kremy są! :)

  • A cena?
  • Wedle wczorajszej informacji otrzymanej wprost "ze źródła" - wynosić ma 24,99zł/50ml dla kremów 20+ i 30+ oraz 29,99zł/50ml dla kremów 40+ i 50+
  • A dostępność?
  • Cytując znów informację "ze źródła": W tym momencie kremy są już dostępne w Super Pharm i Drogeriach Natura, wkrótce (prawdopodobnie od przyszłego tygodnia) w sklepie internetowym www.superkoszyk.pl

15_08_20_025

15_08_20_033

15_08_20_036

15_08_20_002

15_08_20_039

Razem z evrēe® pozdrawiamy z Torunia!

15_08_20_046

W razie niedosytu - więcej informacji o marce na jej stronie internetowej i fejsbukowym fanpejdżu.

Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy whiteberry.com.pl