Focus on: mom jeans

"Focus on" to mój nowy, autorski cykl z pomysłem na bliższe przyjrzenie się trendom, stylom i elementom, które przeplatają się w modzie. Nowym trendom, które subiektywnie uznaję za ciekawe, które chcę sprawdzić na własnej skórze, przygarniając pod swój dach. Stylom, z których czerpię i które od lat lubię najbardziej. Elementom, które składają się na sezonowość mody i tym, które budują ponadczasowy, klasyczny styl. Wszystko co lubię - rozłożone na czynniki pierwsze. Podane w minimalistycznej formie.

W swoim życiu pamiętam dwa poważne jeansowe sezony, którym uległam. Pierwszy sięgał końca podstawówki i nosił imię: dzwony, drugi zaczął się w okolicach ogólniaka i zwał się: rurki. Oba sezony charakteryzowały się jedynym akceptowanym w danym okresie modelem spodni, w których chciałam chodzić. Byłam nieznośnie uparta i niereformowalna. Gdyby ktoś mi 14 lat temu powiedział, że wkrótce będę z uśmiechem tylko wspominać przemoczone do kolan, za długie, szerokie nogawki moich ulubionych jasnych dzwonów, podczas jesienno-zimowych pluch, to na pewno bym nie uwierzyła i jeszcze się obraziła. Inaczej było z rurkami - te zostały ze mną do dzisiaj i ciągle uważam, że w żadnym fasonie spodni moje kostki i łydki nie wyglądają tak korzystnie.

Od roku moim ulubionym modelem jeansów stały się boyfriendy. Ubiegłego lata kupiłam pierwszą parę, która zapoczątkowała absolutną falę miłości do tego kroju. Trafiam co jakiś czas na eksperckie rady, jak niekorzystnie te spodnie działają na sylwetkę, jak skracają, pogrubiają i deformują. I że model ten powinny nosić wyłącznie wysokie i szczupłe egzemplarze (wpędzając całą resztę społeczeństwa w kompleksy). Na szczęście przestałam bezkrytycznie słuchać takich złotych porad, w czym mogę, a w czym nie powinnam chodzić, mając szerokie biodra, okrągłe uda i krótkie nogi, bo mogłabym przestać wychodzić z domu.

Rosnąca pewność siebie pozwoliła mi przetestować na własnej skórze jeden ze świeżych jeansowych trendów, który dopiero się u nas zadomawia. Jest czystym wspomnieniem lat 90', czyli czasów, w których się wychowałam i które wyraźnie wizualizuje moja pamięć. Mowa o MOM JEANS - modelu spodni, w którym chodziły nasze mamy i gwiazdy serialu Beverly Hills 90210, modelu z bardzo wysokim stanem i szerokimi nogawkami. Modelu, który wzbudza skrajne emocje. Modelu, który tak niedawno był w modzie, że jego powrót do łask, po zaledwie 20 latach, może okazać się niemożliwy.

Mistrzynią w noszeniu tego typu spodni jest dla mnie Zuzia, autorka bloga Sanna's Land of illusion. Zuzia sprawia wrażenie, jakby mom jeans były jej drugą skórą, czego bezpośrednią przyczyną jest doskonała kobieca figura i szczera miłość do tego fasonu. Zerknijcie tutaj: link i link, a przekonacie się, o czym mówię! Zuzia <3

Mom jeans to faktycznie niełatwy model. Powielając schematy i uniwersalne porady, powinnam napisać, że wymaga odwagi, albo doskonałej sylwetki. Nie posiadam ani jednego, ani drugiego, na poziomie, który by mnie satysfakcjonował. A mimo to - w mamusinych spodniach czuję się naprawdę dobrze. Są szalenie wygodne! I pasują mi doskonale do prostego, codziennego, niewymuszonego stylu normcore (dla niewtajemniczonych - nazwa wzięła się z połączenia słów: normal + hardcore, czyli "normalność do przesady", to styl będący manifestem autentyczności, luzu, naturalności, moda na bycie niemodnym, prekursorem i główną ikoną tego stylu pozostał Steve Jobs -> więcej w artykule Elle: tutaj).

Jak na normcore przystało, jednolicie niebieskie (kolor też jest nieco retro) mom jeans najbardziej lubię na sobie połączone z innymi minimalistycznymi elementami garderoby: czarnym golfem, białym t-shirtem lub koszulą. Uważam, że najkorzystniej wyglądają ze szpilkami, ale ze względu na wygodę, w wersji codziennej preferuję czółenka na wygodnym, geometrycznym słupku. W przypadku posiadania superdługich nóg - nosiłabym trampki.

mom jeans Marta Guzowska

013

008

my calvins Marta Guzowska

normcore Marta Guzowska

012

016mom jeans: H&M | czarne body z golfem: Simple | tshirt: Diverse | buty: Sagan | stanik: Calvin Klein

Zdjęcia: Zuzia Garsztka chromaticstudio.pl