Food pharmacy – najładniejsza książka roku

Ta książka to hit ostatnich tygodni. Jest tak ładna, że pasjonatki piękna układają ją w swoich kadrach z przeznaczeniem na Instagram.

Naprawdę trudno nie zwrócić na nią uwagi. Przed jedną z podróży dotykałam ją w księgarni na poznańskim dworcu. Od pierwszego wejrzenia rozpłynęłam się w zachwycie nad jej szatą graficzną, płócienną oprawą i typografią. Kupiłam. Ze względu na wyjątkowe piękno zewnętrzne i obiecujące wnętrze (wszak już marzec, a czytanie fit książek to jedno z moich podstawowych działań w walce o zdrowy tryb życia).

Płótno na oprawie pobudza sentymenty, ociera się o domową swojskość. Food Pharmacy stylistycznie przypomina mi stary atlas ziół albo jakieś inne vademecum medycyny naturalnej. Po przeczytaniu wiem, że to bardzo trafne skojarzenia. To jest medycyna naturalna w nowoczesnym wydaniu, poparta aktualnymi badaniami, zracjonalizowana, wyłożona lekko, bez obsesji i nakazów. Motywacyjny ideał!

dsc_7596aJak wspomniałam - to książka kupiona na podróż. Dla zatrzymania na czymś wzroku i myśli. Nie sądziłam, że spontaniczny zakup n-tej książki o zdrowym odżywianiu zaskutkuje odkryciem perełki. 

Autorki [Lina i Mia] bardzo starają się, żeby nie uchodzić za skwaszone moralizatorki zdrowego odżywiania. Często podkreślają, że przez większość swojego dorosłego życia nie myślały o tym, co jedzą. Dopiero wejście w nowe życiowe role - żon i matek - zmotywowało je do przestudiowania tematu jedzenia. Ta nowa żywieniowa pasja zrodziła bloga Food Pharmacy, a w konsekwencji książkę o tym samym tytule.

Mam sentyment do północnoeuropejskich krajów, więc szybko polubiłam te dwie sympatyczne Szwedki. Z ich szwedzkiego bloga niewiele wyczytamy, więc wcale Was nie odsyłam, ale krótka rozmowa z dziewczynami nagrana w ddtvn (klik) - przybliży ich sylwetki.

Pod nagraniem znajdziecie przepis z książki na świetną sałatkę ziemniaczaną, którą zrobiłam już trzy razy w ostatnim tygodniu... To nasz ulubiony przepis.

dsc_7619a-custom

dsc_7622a-custom

Dziewczyny opowiadają o najlepszych produktach żywieniowych: awokado, jarmużu, przyprawach, zielonych bananach, czy sorgo. Uświadamiają, jak objawia się przewlekłe zapalenie organizmu związane ze złym odżywianiem. Dużo mówią o jelitach i ich florze bakteryjnej. Uświadamiają zło płynące z cukru i omawiają związany z nim indeks glikemiczny. Opowiadają o niezbędnych do życia błonniku i witaminie D. Propagują dietę roślinną, co osobiście praktykuję (mięso przestało mi smakować).

Niby to wszystko już gdzieś kiedyś przeczytałam, ale dopiero ich ludzki przekaz do mnie dotarł.

Fakt, że raz tę książkę przeczytałam nie oznacza, że odłożyłam ją na półkę. Dotykanie jej, skupianie wzroku na kolejnych grafikach, listach, zdjęciach i przepisach to czysta przyjemność. Często wracam do jej fragmentów. Przypominam sobie ciekawostki i opowiadam je ludziom, którzy akurat siedzą obok. Przykro mi, ale właśnie wypadło na Was.

Kilka żywieniowych nowinek, o których mogliście nie mieć pojęcia:
  • jedną z najbardziej ulepszanych i modyfikowanych genetycznie roślin na świecie jest kukurydza - nie jemy ×
  • liście rabarbaru są trujące - nie jemy ×
  • cynamon, goździki, kardamon, kakao, imbir - największe przeciwutleniacze wśród przypraw - jemy dużo!
  • aby zachować wszystkie składniki odżywcze w warzyw - trzeba je jeść surowe - jemy dużo!
  • orzechy i ziarna bogate w kwasy omega-3 (np. orzechy włoskie) należy przechowywać w lodówce, aby nie zjełczały i nie straciły swoich dobrych właściwości - jemy dużo! (około dwóch łyżek dziennie)
  • warzywa okopowe po podgrzaniu tracą błonnik na rzecz cukru :( Ale uwaga! Po ich wystudzeniu cukier znów zamienia się w błonnik i można jeść je z satysfakcją. To magiczny proces rekrystalizacji. Dlatego wspominana sałatka ziemniaczana to taki świetny pomysł na dodatek do obiadu! - jemy dużo!
  • powinniśmy zjadać minimum pół kilograma warzyw dziennie, górna granica nie została ustalona
  • "(...) sięgając po owoce i warzywa powinno się mieszać przynajmniej trzy kolory. Takie połączenie nazywane jest tęczowym jedzeniem. (...) różne kolory zawierają odmienne fitochemikalia, które wpływają na zdrowie pozytywnie, ale nie w jednakowym stopniu." - jemy dużo!

Nie wiem, jak u Was, ale mi takie proste instrukcje najlepiej zapadają w pamięć. I przynoszą najbardziej wymierne efekty.

Poniżej opisuję kilka moich osobistych nawyków, przyzwyczajeń i preferencji żywieniowych, które ugruntowałam m.in. na podstawie Food Pharmacy.

dsc_7629a-customdo kupienia w księgarniach internetowych

→ Zdrowe produkty, które bezgranicznie kocham przyrządzać i jeść:
  • humus (ciecierzyca + czosnek + oliwa + pietruszka)
  • guacamole (awokado + czosnek + pomidory + limonka + kolendra)
  • smoothie (głównie owocowe, z niewielkim dodatkiem warzyw - przykładowy przepis poniżej)
  • ziemniaczana sałatka warzywna na zimno (ziemniaki + rzodkiewka + cebulka + ogórek kiszony + koper + oliwa + musztarda)
  • pieczony łosoś
  • pesto bazyliowe (bazylia + czosnek + oliwa + sok z cytryny + ziarna słonecznika)
→ Zdrowe produkty, które strasznie mi nie smakują i których nie będę jeść:
  • zielone warzywne koktajle - duża ilość zielonych liści jest dla mnie nie do przełknięcia
  • czipsy z jarmużu - są doskonale chrupiące, ale smak kapusty mnie zniechęca

Nie obciążam się, jak czegoś nie lubię. Wybieram zamiennik lub modyfikuję przepis. Wiem, że jeśli zdrowe jedzenie nie będzie mi smakowało - nigdy nie zrezygnuję ze złego.

recipe-6

moje-pierwsze-zakupy-po-przeczytaniu-food-pharmacy-3♥ smoothie jest świetne na wszystko! ♥ zastąpi śniadanie, przekąskę lub sok ♥ robię je zawsze spontanicznie z asortymentu dostępnego akurat w lodówce ♥ żeby dało się je pić przez słomkę - dodaję zawsze pół szklanki wody ♥ przestałam wyciskać sok z cytryny - wrzucam ją do koktajlu w całości, zyskując cenne składniki z białej skórki ♥ staram się przemycać (sobie!) kilka listków szpinaku

Autorki przekonują, żeby nie skupiać się na tym, czego nie powinniśmy jeść, lecz na tym, co musimy dostarczyć organizmowi. Proporcje z czasem naturalnie przejdą na dobrą stronę. Nie odcinajmy się radykalnie od przyzwyczajeń, bo tym sposobem nic nie da się zmienić.

Proste modyfikacje, które bez trudu wprowadziłam:

  • do kanapek używam awokado - nie potrzebuję wtedy masła
  • na etapie zakupów wybieram dużo owoców i warzyw, które lubię - żeby zawsze mieć materiał na smoothie w razie nagłych kryzysów
  • etap zakupów jest w ogóle kluczowy! Jeśli nie kupię słodyczy, to ich nie zjem, jeśli kupię ciemny makaron, to taki ugotuję na obiad, jeśli zadbam o stały dostęp do orzechów, to nie zjem niezdrowej przegryzki, itd.
  • często piekę rybę - to ciepły, wartościowy, lekki i sycący posiłek zrobiony niskim nakładem pracy <3
  • odstawiłam czarną herbatę na rzecz zielonej i ziołowych

dsc_7635a

Podsumowując - ta książka jest odpowiedzialna za mój przełom w myśleniu o jedzeniu. Kupiła mnie ciekawostkami! ;-)

Trzymajcie kciuki za dalszy progres. Podrzućcie swoje przepisy na małe i nieuciążliwe zmiany żywieniowe - chętnie coś ściągnę. I dajcie znać, jak wrażenia po książce. Bądźcie zdrowi i szczęśliwi!

- M