Jak przejąć kontrolę nad życiem

[post 2/3 - PLAN]

Odpowiedziałam sobie na najważniejsze egzystencjalne pytania i zdecydowałam, jak chcę, żeby wyglądało moje życie. Wiem, że w moim przypadku szczęście rozpatruję w oparciu o cztery filary: zdrowie, miłość i rodzinę, pracę marzeń i samorealizację oraz przyjemności i pasje. Znany mi balans pomiędzy tymi czterema obszarami gwarantuje mi szczęście. Zaburzenie na którymkolwiek polu przenosi się na pozostałe i równanie szczęścia nie zachodzi. Skąd to wiem? Z doświadczenia. Na własnej skórze przerobiłam wiele różnych wariantów i proporcji.

Nasze potrzeby są tematem tak indywidualnym, że stworzenie uniwersalnego przewodnika jest niemożliwe. Cały czas posługuję się swoim przykładem, bo może mój sposób myślenia, korelacji priorytetów i uczuć okaże się dla kogoś bliski i inspirujący. Nic nie wskaże nam właściwej drogi do celu (nic nie wskaże celu) lepiej niż dogłębna analiza własnych emocji i pragnień.

Przedstawię mój wartki tok myślenia... Żeby być zdrową muszę pilnować kontrolnych wizyt u lekarzy specjalistów, jeść zdrowo i ćwiczyć. Muszę pielęgnować swój idealny związek, żeby pozostał taki na zawsze. Muszę skupiać dużo uwagi na rodzinie, pomagać jej, być jej czynną częścią. Praca musi dawać mi coś więcej niż pieniądze. Pieniądze okazują się bowiem ważne tylko na etapie zaspokajania podstawowych potrzeb. Wiem, jakie potrzeby muszę zaspokajać i ile potrzebuję na nie pieniędzy. Praca musi mi dawać satysfakcję, cieszyć i rozwijać. Moją pracą marzeń jest tworzenie w sieci. Chcę pracować na swoich zasadach, kiedy i gdzie chcę, nad projektami, które sobie wymyślę. Jestem freelancerem z charakteru i dopóki nie będę zmuszona nie chcę pracować etatowo. Stworzenie i prowadzenie wpływowego bloga to moje marzenie. Marzenie, które staje się pracą to dla mnie największe dobro. Pełnoetatowe, dochodowe blogowanie to marzenie samo w sobie oraz narzędzie do zaspokajania pasji i spełnienia kolejnych marzeń. Moje pasje to pochodne sztuki - uwielbiam zdjęcia, wnętrza i designerskie przedmioty użytkowe. Chcę więcej życia spędzać na poznawaniu i delektowaniu się światem. Wszystkie te tematy mogę rozwijać w oparciu o jedną platformę - blog. Blog - to moje pole do dobrej pracy i rozwijania pasji. Naturalnie więc blog stał się moim planem na rozwój.

Najprostsza burza mózgu zrobiona podczas spotkania z samą sobą skutkuje jednoznacznym zdefiniowaniem potrzeb i pragnień (jak wyżej). Moje potrzeby są proste i przeciętne. Nieprzeciętne jest to, że odważnie ruszyłam w drogę do ich spełnienia. Tylko tym się zachwycacie ;-) Nic wielkiego nie zrobiłam! Co najistotniejsze -postawienie kroku naprzód uruchamia największy zachwyt nad samą sobą - a tego polecam spróbować!

Chcąc świadomie zaspokajać swoje największe pragnienia, musiałam zmienić nastawienie i schemat życia. Bowiem "szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów" [A.Einstein]

"(...) z definicji styl (sposób) życia to «całokształt zachowań i czynności, przez które ludzie zaspokajają swoje potrzeby i pragnienia»". Kontynuując sposób myślenia Katarzyny* - jeśli pragnienia i potrzeby się zmienią - naturalnie zmieni się również styl życia.

Katarzyna przyznaje: "Wybrałam drogę «mniej», a nie jest to popularny wybór. We współczesnym społeczeństwie trudno funkcjonować, gdy chce się od życia mniej niż inni. Egzystujemy w świecie gloryfikowania zajętości. Trzeba pracować, rozwijać się, osiągać, zdobywać, mieć więcej, być bardziej."  Uśmiecham się do tych słów szeroko, bo bardzo się z nimi utożsamiam. Nie chcę być wiecznie zajęta, nie chcę być trybikiem w czyimś planie na życie, chcę żyć po swojemu, nawet jeśli po swojemu okaże się skrajnie nieambitne dla społeczeństwa. Bo czy inżynierowi wypada chcieć zostać blogerką?..

Odpowiedziałam sobie sama na wiele podobnych pytań. Udzieliłam sobie prawa do niewykonania konsultacji społecznych i samodzielnego podjęcia decyzji o kolejach swojego życia. Czuję się dzięki temu wolna jak nigdy dotąd!

Swój plan działania oparłam oczywiście o pewne zasady, ale daję sobie sporą swobodę w kurczowym trzymaniu się ich. Jedyną sztywną zasadą jest teraz dla mnie podejmowanie działań zgodnych ze mną i moim sumieniem. Tylko to jest ważne. Trzymając się paktu uczciwości z samą sobą będę doskonale wiedzieć, co zrobić w każdych okolicznościach. Nie pozbywając się elastyczności, reagując otwarcie na nowe możliwości rozwoju. Działanie, posuwanie się naprzód jest najlepszym planem.

Jestem fanką idei minimalizmu. Czy jestem minimalistką - zawsze miałam ku temu wątpliwości. Ale na pewno uprawiam czynnie slow life. W przypadku tak wielkich i ważnych życiowych zmian - bardzo mi te idee pomagają. Interpretuję je oczywiście po swojemu na swoim gruncie. Od dawna słucham uważnie, co mają mi do powiedzenia i zaoferowania i powiem tylko, że moje cele, mój wymarzony sposób życia niezwykle plastycznie współgra z założeniami tych nurtów. Jestem doskonale świadoma siebie i swoich priorytetów, wiem z czego rezygnować, co jest dla mnie najważniejsze, czemu jestem gotowa się poświęcać, na co jest miejsce w moim życiu. Zapytam więc ponownie, czy jestem minimalistką?.. I odpowiem - oczywiście! Wystarczyło enigmatyczne słowo minimalizm zastąpić słowem świadomość, a wszystkie wątpliwości zostały rozwiane.

Z książki Katarzyny* można wyłapać masę zdań, które potwierdzają mój tok myślenia: "minimalizm oznacza dla mnie życie na własnych warunkach", "chcę mieć możliwość wyboru tych rzeczy i doświadczeń, które będą mnie kształtować w sposób, w jaki sobie tego życzę", "życie w pośpiechu i przesycie zmienić w egzystencję pełną świadomości, satysfakcji, poczucia sensu i prostoty", "chciałabym móc sobie powiedzieć, że nie żałuję i że przeżyłam dobre, sensowne życie, miałam czas na ważne rzeczy, przykładałam mniejszą wagę do rzeczy nieistotnych, a dałam sobie możliwość wyboru tych najważniejszych", "mniej się spinać, mniej dążyć do perfekcji, mniej wymagać od świata, mniej żądać od siebie?", "osiągnąć prawdziwy spokój i wolność", "moim symbolem dobrobytu jest teraz czas i możliwość jego swobodnego wykorzystywania". Itd.

Podzieliłam się właśnie kolejną garścią przemyśleń, które pomagają mi przejmować kontrolę nad życiem. Wczoraj padło kilka słów o motywacji, dziś opowiedziałam o swoim realnym planie na sukces, jutro napiszę o konsekwencji przy powtarzaniu postanowień. To tylko trzy kroki, które są potrzebne do spełnienia każdego marzenia! Przecież to łatwizna! :)

motywacja (określenie celu) -> plan działania -> systematycznie powtarzane działanie -> celchcieć mniej okładka

Serię tę wiążę z recenzją przeczytanej niedawno książki Katarzyny Kędzierskiej, autorki bloga Simplicite "Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce". Idealnie ubiera w słowa moje zamysły i uzupełnia monolog. *Wszystkie zamieszczone w tekście cytaty pochodzą z tej książki.

Na końcu serii zamieszczę listę ulubionych motywacyjnych książek, które przeczytałam na drodze do swojego marzenia.