Jestem piękna, gdy jestem szczęśliwa

Z różnym skutkiem, zależnym od życiowej sytuacji i statusu emocjonalnego, realizuję swoje założenia i z różną intensywnością oddaję się pasjom. Żyję, więc ciągle muszę reagować na bodźce spływające ze świata, ucząc się nowych sytuacji i własnych reakcji na nie. Nie funkcjonuję w izolowanym układzie odniesienia, mierzę się z listą bieżących i przewlekłych problemów. Moje życie nie jest sielanką, o której da się zawsze pisać lekko i bezkrytycznie, która zawsze wychodzi ładnie na zdjęciach, która zawsze może służyć za inspirację. Marudzenie i złoszczenie się jest jednak niepijarowe (historię tego stwierdzenia opisałam tutaj), więc w ostatnim czasie uznałam, że lepsze będzie niepisanie.

Sięgnęłam dziś do stosu papieru ułożonego przy łóżku, natrafiając znów na swoją ulubioną książkę minionej zimy. Po raz kolejny ją przekartkowałam, przeczytałam podkreślone ołówkiem zdania...

"(...) nie ma nic złego w odczuwaniu przyjemności z pracy. Nie ma nic złego w tym, że praca działa na ciebie uzdrawiająco, fascynuje cię, stanowi formę odkupienia czy choćby jest tylko hobby, które pomaga ci nie zwariować. Nie ma nic złego nawet w tym, że jest kompletnie niepoważna. To dozwolone. Wszystko jest dozwolone. Twoje własne powody, by tworzyć, są wystarczające. (...) Rób zatem wszystko, co sprawia, że chce Ci się żyć. Kieruj się swoimi fascynacjami, obsesjami czy przymusami. Zaufaj im. Twórz rzeczy, które wywołują poruszenie w twoim sercu. Reszta potoczy się sama." - E. Gilbert "Wielka magia" (kilka recenzenckich słów o tej książce napisałam tutaj)

...i natychmiast usiadłam do posta.

Pozwoliłam sobie po raz kolejny zapomnieć, jak lubię tego bloga, jak lubię zbierać inspiracje, pisać, realizować sesje; jak lubię obszerny proces tworzenia; jak lubię żyć ładnie i kreatywnie; jak lubię swoje życie i jak mi na nim zależy.

Otworzyłam folder ze zdjęciami i przejrzałam efekty ostatniej sesji z Magdą Piechotą (historię, która nas połączyła, opisałam w tym poście: klik). Uśmiechnęłam się serdecznie. Nie dlatego, że jestem sobą zachwycona, a dlatego, że przypomniałam sobie garść wyśmienitych emocji z tego minionego warszawskiego weekendu. Mogę zapomnieć o słowach, które w życiu usłyszałam, o wydarzeniach, w których uczestniczyłam, ale nie zapominam emocji i wrażeń, które ktoś lub coś na mnie wywarło. Zdjęcia mają wielką moc przy kreowaniu rzeczywistości - sprawdziłam na sobie, że dobry fotograf może pokazać wszystko, co chcę i ukryć wszystko, czego nie lubię. Jednak poza tą swobodną interpretacją rzeczywistości, zdjęcia potrafią znacznie więcej, znacznie fajniejszych rzeczy - perfekcyjnie zamrażają emocje chwili. A to właśnie o emocje w naszym życiu chodzi! Przy mojej nadwrażliwości, życiu determinowanym uczuciami - zapis na mojej twarzy i w oczach - miarodajnie zdradza każdy nastrój. Po raz kolejny odkryłam, że...

Jestem piękna, gdy jestem szczęśliwa! 

 DSC_4719 800

DSC_4764 800

DSC_4958 800

DSC_4959 800

DSC_4982 1200

DSC_4981 1200

DSC_5063 800

DSC_5064 800

DSC_5067 1200

DSC_5071 800

DSC_5088 800

DSC_5090 800

DSC_5072 800

 zdjęcia Magdalena Piechota www.magdalenapiechota.com | make up Eliza Michalczyk | miejsce Qbik Loft Aparts