K. Tusk „Elementarz stylu” – recenzja

Zaczynam pisać kolejny post z recenzją książki. Tym razem pozwolę sobie zacząć od akapitu przepełnionego hipokryzją.

Należę do osób, które nigdy nie czytają recenzji. Ani książek, ani filmów, ani żadnego innego produktu wprowadzanego na rynek. Nie lubię oddawać nieznajomym ludziom mocy decyzyjnej w kwestii mojego kulturalnego i życiowego wzbogacania. Za bardzo lubię doświadczanie. Uwielbiam proces tworzenia opinii, która powoli krystalizuje mi się w głowie z każdą przewróconą kartką, czy obejrzaną minutą. Dlatego wszelkie decyzje o kupnie "kultury" podejmuję impulsywnie. To jedna z niewielu dziedzin życia, w której taka strategia się sprawdza. Na poznawaniu szeroko rozumianej kultury nie można bowiem stracić. Ani czasu, ani pieniędzy. O poznawanie, wzbudzanie emocji, tworzenie opinii, wyrabianie gustu przecież w tym wszystkim chodzi. Dlatego na pytanie "czy opłaca się przeczytać tę książkę?", niezależnie od tytułu, którego będzie ono dotyczyło, zawsze odpowiem, że się opłaca.

Na stole, kanapie, pufie, na stosikach przy łóżku, na komodzie - wszędzie w moim małym domku leżą jesienne nowości wydawnicze. W zdecydowanej większości są to książki motywacyjne, bo takie jest moje aktualne zapotrzebowanie. Motywacja obejmuje nie tylko amerykańskie frazesy głoszone przez doświadczonych coachów-milionerów w ich bestsellerach. To każdy rodzaj literatury, który może przełożyć się na ogólny rozwój osobisty, przez każdego rozumiany inaczej. U mnie nawet tak banalne rzeczy, jak uporządkowanie mieszkania, czy uważniejsze zadbanie o swój wygląd - mają ogromny wpływ na poprawę życiowej formy i efektywności. Dopilnowanie małych rzeczy odbudowuje pewność siebie i poczucie kontroli nad życiem, a to już milowy krok w stronę wielkich celów.

Każda z książek, o której wspomnę w tym miesiącu - otworzyła w mojej głowie wachlarz dobrych myśli. Każda innym językiem udowodniła mi, że wprowadzenie wymarzonych zmian w życie, czego konsekwencją jest - jakże oczywiste - poczucie szczęścia, to mechanizm, zależny wyłącznie od nas. Chcę się podzielić tym, co dla mnie, w trwającym (nazwę to górnolotnie) "procesie naprawczym życia", okazało się pomocne. Podkreślam: pomocne. Dorabianie ideologii, że któraś z książek zmieniła moje życie jest nieprawdą, bo znów zrzuca całkowitą odpowiedzialność za moje decyzje na czynniki zewnętrzne.


pion (7)

Dzisiejszy wpis oddaję Kasi Tusk i jej nowej, stylowej książce.

Kasia jest dziewczyną, której wierzę. Choćby dlatego, że jej wizerunek przeszedł zauważalną, łatwą do prześledzenia ewolucję. Jesteśmy w tym samym wieku, przez co realia codzienności odciskały na nas podobne doświadczenia - jej historie są mi bliskie. Wieloletnia praca nad poznawaniem siebie i właściwym zdefiniowaniem swoich potrzeb konsekwentnie przełożyła się na to, że dziś Katarzyna Tusk może cieszyć się opinią stylowej młodej kobiety. Dla wielu pozostając wzorem obycia, dobrego smaku, życiowej zaradności. Dla wielu, w tym dla mnie.

Zaledwie garstka "internetowych postaci" robi na mnie tak dobre wrażenie jak Kasia. Osobiście śledzę twórczość tylko tych osób, których styl życia nie kipi przesadą, nie zdaje się być wymuszony, ani marketingowo wykreowany. Szukam inspiracji, które da się wprost przełożyć na moje codzienne realia, które odpowiadają mojej kulturze i strefie klimatycznej. Kasia wydaje się być dziewczyną z sąsiedztwa, którą widuję w trampkach i wełnianej czapce, której nienachalny styl bycia nie wzbudza kontrowersji, która jest podobna do mnie; a co więcej - jej wzorowe maniery, zadbany wygląd, pracowitość przekładająca się na sukcesy zawodowe - wywołują we mnie szczery podziw ze szczyptą twórczej zazdrości. Same dobre uczucia.

Po latach regularnego kontaktu z makelifeeasier.pl wiem, czego można się po Kasi spodziewać, mam do niej pełne zaufanie; znam jej dobry gust i perfekcyjnie skompletowaną garderobę; wiem, jak twórczo podchodzi do swojej pracy, jak potrafi rozczulić pięknymi kompozycjami na autorskich zdjęciach. TA książka po prostu musiała się udać!

21.10 w moje ręce trafił egzemplarz doskonały! Estetycznie dopracowany w każdym detalu - obłożony materiałem jak książki ze starych bibliotek, wypełniony minimalistycznymi zdjęciami pełnymi magii i dobrego smaku, z ładną czcionką na grubych kartkach. Poczułam, że nie zostaliśmy spławieni, że nie wepchnięto nam w dłonie taniego produktu bez duszy, że ktoś nie poszedł na łatwiznę, że z założenia mieliśmy poczuć się dopieszczeni. My - Czytelnicy.

"Elementarz stylu" jest najbardziej kompletną i treściwą książką o modzie na rodzimym rynku. Kasia rozumie potrzeby młodych Polek jak nikt inny, bo podobnie jak większość z nas, dała porwać się sieciówkom w zakupowy szał po długich, szarych latach niedostatku w naszej historii. Wszystko opisuje bardzo obrazowo, przytaczając anegdoty z własnymi doświadczeniami - czytając książkę można poczuć, że siedzi się razem z nią przy herbacie i w luźnej atmosferze przyswaja cenne rady.

Ja również, jeszcze niespełna 10 lat temu, potrafiłam wydać angielską wypłatę w Primarku, ciesząc się jak oszalała z kolorowych T-shirtów i poliestrowych skarpetek. Stać mnie było, jak nigdy, żeby kupić dużo. Skończyło się na szafach pełnych pstrokatych, niepasujących do siebie (i do mnie!) ubrań. Przez to na długie lata skazałam się na życie pod jednym dachem z nieswoją szafą. Wiele razy zabierałam się za generalne porządki, chciałam odchudzić półki i szuflady, jednak wizja pozbycia się nienoszonych rzeczy, na które własnoręcznie zapracowałam, wywoływała we mnie multum emocji trudnych do oswojenia. W końcu zmęczenie własnym bałaganem w połączeniu z kilkoma motywującymi książkami pomogło mi w podjęciu decyzji - wdrożyłam projekt bezlitosnej czystki. Ten akt odwagi opłacił się po stokroć! Pozbyłam się tak przyziemnego problemu jak stres przed wyjściem z domu, spowodowany... ubieraniem.

Bardzo dużo czasu, wysiłku i frustracji pochłonęło mi dotarcie do stabilnego punktu, w którym jestem teraz. I choć nie mogę jeszcze powiedzieć, że moja garderoba posiada zasób idealny - dziś dokładnie wiem, czego wartościowego na moich wieszakach brakuje oraz mogę cieszyć się z braku niepotrzebnych zapychaczy. Etap kreowania mojego gustu wydaje się być prawie kompletny. Pozostaje mi praca nad konsekwencją.

To wycinek mojej własnej historii. Założę się, że większość z Was przytaknęła mi ze zrozumieniem.

U Kasi wstęp brzmi bardzo podobnie. Dzięki temu widać, że geneza większości problemów ze stylem jest taka sama. Mamy za dużo i... za mało. Za dużo kiepskich rzeczy (tych w złym rozmiarze, tych na potencjalne specjalne okazje, które nigdy nie nadchodzą, tych które nie pasują do naszego codziennego trybu życia, tych które nadają się jeszcze do noszenia po domu, itp.) i za mało bazy (klasyków w neutralnych kolorach, o prostych krojach, które staną się tłem dla bardziej oryginalnych elementów - dzięki czemu unikniemy przesady; a także sprawdzą się niezależnie, jako koło ratunkowe, w sytuacjach, kiedy nie będziemy mieć chęci i czasu na myślenie o ciuchach).

Kasia przeszła przez etap sprzątania, zbierania klasyków, definiowania swoich oczekiwań od ubrań, które mają pasować do jej indywidualnego stylu życia. Przeszła przez to jak każda inna stylowa, świadoma siebie kobieta. Miejsce, w którym znajduje się teraz Kasia, jest naturalnym wynikiem wdrożenia w życie konsekwencji. W swojej książce za przykład zjawiska transformacji stylu podaje m.in. brytyjską Księżną Kate - dzisiaj światowy symbol klasy - która również przeszła wielką wizerunkową ewolucję (świadczy o tym jej prywatny sposób ubierania, gdyby ktoś zechciał przypisać pełnię zasług królewskim stylistom).

Kasia za swoim doświadczeniem przekonuje do krytycznego przyglądania się sezonowym trendom ("kupuj mniej i ciesz się swoimi ubraniami bardziej"), do uważnego skompletowania wartościowej, bazowej części ubraniowych zasobów, do wyćwiczenia swobody w posługiwaniu się klasykami - jako podstawy do pełnego zdefiniowania indywidualnego stylu. "Elegancji i szyku można się nauczyć" - przekonuje. Z oporem przyswajam zdania, które są czystą teorią, ale po blogowej historii Kasi widzimy, że cechy składające się na elegancję faktycznie podlegają wyćwiczeniu.

Jeśli ktoś zechce pomyśleć, że pisanie o ciuchach jest banalne, nic nie wnoszące do życia i nierozwijające - to powinien przejść do ostatniego rozdziału... Tam, bardzo przewrotnie, Autorka podkreśla ile nieodzieżowych czynników składa się na fakt posiadania klasy.

Co dla mnie najistotniejsze (mogłoby się wydawać, że paradoksalne): wszystkie wskazówki dotyczące ubrań (a w konsekwencji nasze wypracowane nawyki, nasz oczywisty, łatwy do wyrażenia styl) sprowadzają się do tego, aby w najcenniejszych chwilach życia - o ubraniach całkowicie zapomnieć. 

Podsumowując: książka Kasi Tusk merytorycznie i wizualnie trafia w moją estetykę ;-)

Dziękuję, Kasiu, to było przemiłe doświadczenie!

elementarz stylu recenzja 4 Marta Guzowska

pion (4)elementarz stylu recenzja 2 Marta Guzowskapion (3)

00 (3)

elementarz stylu recenzja 3 Marta Guzowska

pion (5)

pion (6)

sukienka: Massimo Dutti (link) | zegarek: Kenneth Cole (link) | płaszcz: Massimo Dutti

zdjęcia: Magda Kutc www.facebook.com/whitepicture; miejsce zdjęć: www.loft79.pl; bardzo dziękuję businessandculture.pl za egzemplarz recenzencki!