Kawiarnia pod kolor spódnicy

Nie wiem ile osób przy wyborze lokalu na przedpołudniową szybką kawę kieruje się kryterium wystroju wnętrza... pod kątem spójności kolorystycznej ze swoją spódnicą. Wiem, że taka nisza musi jednak istnieć, bo 13 stycznia osobiście do niej dołączyłam. Przyjmując założenie, że samo założenie otwarcie bloga czyni mnie blogerem, mogłam pozwolić sobie na wytknięcie tego przykładowego, małego absurdu, z jakimi zapewne skonfrontuje mnie jeszcze przyszłość "w tej branży". Żeby była jasność - nie uważam tego za nic złego. Myślenie wieczorami nad ciekawymi miejscami do zdjęć, poza rozbudzaniem wyobraźni i ćwiczeniem kreatywności, nie powoduje żadnych skutków ubocznych.

Przejrzałam dziś dokładnie materiały zdjęciowe, które przygotowaliśmy do tej pory. Te opublikowane i te czekające na swoją kolej. Przypomniałam sobie dotychczasowe sceny, w których zbierałam się do wyjścia na spacer z Whiteberry w celu złapania kilku kolejnych chwil na zdjęciach. Na podstawie tego doszłam do wniosku, który powinien rozwiać też spekulacje czy moją główną ambicją jest teraz bycie "szafiarką" (nb. bardzo nie lubię tego słowa). Otóż stwierdzam, z maksymalnym obiektywizmem, na który mnie stać, że nawet jakbym chciała to się do tego dzisiaj absolutnie nie nadaję! Słowo "dzisiaj" w poprzednim zdaniu zostało użyte celowo, żeby sobie przypadkiem nie zamknąć jakiejś ciekawej ścieżki kariery ;-D Ale wracając do wątku - wyjście na sesję z Kingą i Marcinem nie różni się od mojego zwyczajnego, każdego innego wyjścia z domu. Może strzelę sobie zaraz w kolano, ale na przykład... nie umiem się malować, dlatego przez całe lata moim jedynym kosmetykiem do makijażu była maskara (żeby nie było wątpliwości - jedna i ta sama przez wspomniane "całe lata"). Teraz powoli się uczę tej sztuki i nadrabiam podstawowe braki, ale zastrzegam, że jeśli zobaczycie gdzieś moje perfekcyjnie pomalowane oczy to tylko dlatego, że skorzystałam z czyjejś uprzejmości i umiejętności. Podobnie jest z włosami, których potencjału kompletnie nie umiem wykorzystać, chyba że akurat któraś Siostrzyczka zechce się nimi zająć i zapleść je w coś ekstra. Fakt, mam też kilka dobrych ubrań w szafie, ale codzienny pośpiech i tak doprowadza do stwierdzenia, że nie mam się w co ubrać, przez co całą zimę chodzę znów w tych samych jeansach i czapce, bo akurat leżą pod ręką. To, że czasami uda mi się poświęcić więcej czasu i chęci na siebie, a co za tym idzie - wyglądać lepiej, nie czyni ze mnie jeszcze speca od mody. Bo na taką skalę specem jest prawie każda kobieta.

Te krótkie przemyślenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że wybór szeroko pojętego lifestyle'u na temat mojego bloga jest odpowiedni. To jak wyglądam na zdjęciach nie jest przekłamaniem tego, jak wyglądam na co dzień. Nie przebieram się i nie kreuję wizerunku, który nie jest mój. Coraz częściej mam wrażenie, że blogi stricte modowe trochę za bardzo nas, kobiety idealizują, robiąc to, co już wcześniej zrobiły inne duże media. Nie dają nam choćby wąskiego marginesu na błąd.

W dniu, w którym robiliśmy poniższe zdjęcia humor miałam adekwatny do aury. Przypomnę tylko, że 13 stycznia był szarym, zimnym, wietrznym wtorkiem. Macie już zwizualizowane moje emocje? Uważam, że widocznie uderzyło to w mój obraz na zewnątrz. Zastanawiałam się nawet przez chwilę czy nie powinnam pozostać tylko przy tych radośniejszych, zatrzymanych na zdjęciach chwilach, ale musiałabym wtedy skreślić dwa powyższe akapity.

Dlatego właśnie w tym dniu miałam ochotę na przytulny i ciepły plener. Sytuację uratowała kawiarnia Coffee & Whisky House i Whiteberry, którym udało się wykrzesać ze mnie cień uśmiechu.

Marta

2015.01.13_02

2015.01.13_01

2015.01.13_03

2015.01.13_07

2015.01.13_08

2015.01.13_10

2015.01.13_11

2015.01.13_12

2015.01.13_13

2015.01.13_18

2015.01.13_20

2015.01.13_22

2015.01.13_23

2015.01.13_24

2015.01.13_25

2015.01.13_26

2015.01.13_27

2015.01.13_28

2015.01.13_30

2015.01.13_32

2015.01.13_34

2015.01.13_35

Zdjęcia: Whiteberry

Wykonane dzięki uprzejmości zespołu Coffee & Whisky House (przy ul. Ducha Świętego 3 w Toruniu)