Kinfolk – magazyn o stylu życia

Kinfolk to magazyn stworzony przez grupę przyjaciół - artystów - z miłości do celebrowania życia, a głównie wspólnych spotkań przy jedzeniu. Gdy to przeczytałam, autorzy od razu wydali mi się bliscy, a ich magazyn powędrował na moją listę przedmiotów pożądania.

Kinfolk to amerykański kwartalnik, który pojawił się na rynku w 2011 roku i szybko stał się jednym z najpopularniejszych magazynów o stylu życia na świecie. Jest swoistym fenomenem, bo przed ekspansją nie powstrzymał go nawet powszechny kryzys na rynkach wydawniczych.

Jaki styl życia prezentuje Kinfolk?

Przymiotniki nie są wartościowe dla naszych umysłów podczas czytania artykułów i książek, ale mam ochotę użyć tu kilku.

Kinfolk prezentuje naturalny, prawdziwy i uważny styl życia. To słowa, które można zastąpić jednym, popularnym zwrotem - slow life.

Kinfolk to luksusowe wydawnictwo o minimalistycznej formie. Na kartkach z grubego białego papieru przeważają artystyczne fotografie. Przeplatają je artykuły, felietony i wywiady z zakresu jedzenia, sztuki, designu i wyposażenia wnętrz. Dużo tu skandynawskich, japońskich, rustykalnych trendów. Grafiki i typografia są spójne i przejrzyste, niezwykle dopieszczone.  Koncepcja każdej strony jest oszczędna w formie, przez co odbiór treści jest niezwykle intensywny. Nie ma w nim reklam! Kipi z niego minimalizm w najszlachetniejszej postaci. To magazyn, do którego w kółko wraca się po artystyczne doznania, traktuje się go jak najlepszy album. To czyste piękno!

Poza egzemplarzami regularnymi wydane zostały dwa egzemplarze specjalne: The Kinfolk Home i The Kinfolk Table. Ten pierwszy otworzył moją kolekcję tego wydawniczego cuda. Jest strasznie drogi i to jedyny powód, dla którego nie mam jeszcze całego stosika przy łóżku.

dsc_2678apo-korekcie-balansu-bieli800

dsc_2681a

dsc_2698a

W Polsce dostępny jest w oryginalnych anglojęzycznych wydaniach w najlepszych księgarniach. Ja swój egzemplarz The Kinfolk Home znalazłam kilka miesięcy temu w Bookarest - ulubionej księgarni w Starym Browarze, która zawsze imponuje mi wyszukanym asortymentem. Wzdycham do jej regałów i ekskluzywnych tytułów.

Obszerna kolekcja albumów z ulubionych dziedzin to jedno z moich czołowych życiowych marzeń.

dsc_2684aThe Kinfolk Home

dsc_2705a

Ostatnio, ku wielkiej radości, trafiłam na 10 numer magazynu w jednej z poznańskich knajpek. Przeczytałam sobie przy kawie.

dsc_7387avol.10

Wydawnictwa tego typu to moje niocenione źródło inspiracji! Na przykład w tym - zachwyciła mnie sesja pary staruszków i zamarzyłam o sportretowaniu w podobny sposób swoich dziadków. Gdyby tylko babcia była otwarta na moje pomysły...

dsc_7385a dsc_7384a

dsc_7380a

Jeśli nie macie dostępu do papierowych wersji tych magazynów, a wzdychacie do piękna - zdjęcia z sesji znajdziecie m.in. na oficjalnym profilu magazynu na Pintereście.

Z tytułów zagranicznych wzdycham też do Cereal. Znacie?

O polskich magazynach lifestylowych pisałam już prawie dwa lata temu w tym poście. Kukbuk, Usta, Label to moje ulubione, jednak ze względu na oszczędności przestrzeni w domu i gotówki - coraz rzadziej kupowane. A jak z Waszymi papierowymi kolekcjami? ;-)