Luty – podsumowanie

Minął pierwszy poważny miesiąc z moim własnym blogiem. Był to wyjątkowo ciężki życiowo okres. Luty był przełomem. Nie styczeń, jak można by przypuszczać, łącząc go ze zmianą kalendarza. Styczeń był kolejnym, niegroźnym miesiącem, jak wszystkie poprzednie w moim życiu i zdawało mi się - jak wszystkie następne. Jednak gdy między sielskie rodzinne obiadki wkrada się bez zapowiedzi dodatkowy gość w postaci raka - nic nie jest już takie samo jak było wczoraj. Nie wyobrażam sobie w tej chwili otrzymać gorszej informacji jak ta, którą musiałam usłyszeć kilka tygodni temu. A próba życia z czymś, co bezpośrednio zagraża zdrowiu i życiu moich Najbliższych jest poza skalą emocji, które jestem w stanie znosić. I nie ma dla mnie żadnego znaczenia, kogo z Naszej Rodzinnej Siódemki to diabelstwo by sobie upatrzyło - nie umiem tego potraktować jako nowego życiowego standardu. Nie mam pojęcia jak z tym się żyje i nie chce mi się nawet udawać, że wszystko jest normalnie. Mój niszowy nastrój dało się trochę wyczuć w tym wpisie: tutaj. Dotarło do mnie znaczenie słów, że zdrowie jest najważniejsze. Dotarła cała masa dupereli, które wcześniej urastały do rangi problemów. Dziś już wiem, że jeśli coś nie zagraża Twojemu życiu - to nie jest problemem! Po raz kolejny przekonałam się o nieskończonym źródle siły tkwiącym w kochającej się rodzinie. Ta krótka notka musiała się znaleźć w tym wpisie, bo to ona jest teraz moim kluczem determinującym plan dni i emocje. Czy to jeszcze lifestyle?! Obok nowych książek, takich jak: "Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś", czy "Dieta przyspieszająca metabolizm" H.Pomroy, stanęła mała książeczka dla dzieci pt. "Moja mama ma raka" M.Zięby. Nie pamiętam kiedy zainteresowało mnie coś z dziecięcego działu. Moja Mamusia nie ma raka, ale ma go Dziadziuś. Nie ma tu dla mnie różnicy. Pomyślałam więc, że historyjka z prostym przekazem jest wprost stworzona dla mnie i wstawiona na półkę żebym ją koniecznie zauważyła.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC Nie zawiodłam się. Mama Tosi i Tomka przeżyła. Zrobiło mi się dużo raźniej. Książeczka jest jednym z elementów serii "trudny temat" - pomagającej rodzicom w tłumaczeniu niełatwych okoliczności swoim dzieciom. Przykład z rakiem jest chyba najbardziej ekstremalny, ale jeśli problemem jest tylko próchnica w mleczakach - to też znajdzie się o niej stosowny tomik. Na razie kwestia dzieci kompletnie mnie nie interesuje, ale gdyby interesowała - na pewno kupiłabym całą serię.

Ustaliłam już pole, na którym od miesiąca opiera się mój lifestyle. Staram się jednak oddychać głęboko i dalej wyłapywać z życia miłe drobiazgi. Dlatego poniżej załączam mix zdjęć zarejestrowanych przez mój telefon, w sytuacjach prostych i codziennych, moim własnym amatorskim okiem. Sama lubię oglądać takie zestawienia na śledzonych przeze mnie blogach, więc z przyjemnością podzielę się swoimi. Ten rodzaj zdjęć regularnie aktualizuję na Instagramie, więc po bieżącą relację możecie udać się tam: @marta_guzowska

moje zdjęcia8moje zdjęcia9moje zdjęcia10moje zdjęcia2moje zdjęcia3moje zdjęcia4moje zdjęcia5moje zdjęcia6moje zdjęcia7

Pictures2129_0227 Pictures Pictures1Skoro ma to być podsumowanie, to muszę wrzucić jeszcze jakąś cyferkę... Ilość odsłon na blogu przekroczyła 3500. Jestem dumna z mojego pierwszego miesiąca! Największym zainteresowaniem cieszył się post z przepisem na tartę (tutaj), miejsce drugie zajął ex aequo fioletowy wielki sweter (tutaj) i walentynkowy wpis z czerwonymi szpilkami (tu).

I jeszcze tylko motywujące, miłe powiedzonko znalezione dziś w internecie, do którego się uśmiechnęłam:

Żeby być szczęśliwym w życiu, potrzebne są dwie rzeczy: trzeba żyć i trzeba się cieszyć! :)

I tego nam życzę. Do zobaczenia!