Militarny płaszcz

Uległam trendowi. Kupiłam nieoczywistą jak na siebie rzecz - militarny płaszcz. Uznałam ten wybryk za świetny punkt zapalny do nowego postu. Wszak jestę blogerę - wszystko może być potencjalnym tematem artykułu.

W sidła złapała mnie specjalistka od trendów - Zara. To świetny moment, żeby wyznać Wam swój stosunek do sieciówek.

Przy okazji analizy militarnego trendu i osobistym wprowadzeniu go do swojej szafy - uznałam się w tym temacie za specjalistkę. Postanowiłam podzielić się przemyśleniami i materiałami, na które wpadłam w sieci, bo a nuż szukacie teraz jesiennego okrycia wierzchniego dla siebie i potrzebujecie inspiracji. Podrzucam info, gdzie kupić i jak nosić militarne płaszcze.

dsc_8802-customdsc_8803-custom

dsc_8837-custom

dsc_8816-custom-2

zdjęcia  Magdalena Piechota www.magdalenapiechota.com <3

Ja vs sieciówka

Nie jestem wyznawczynią Zary ani żadnej innej popularnej, dużej sieciówki. Mam do nich mieszany stosunek, któremu coraz bliżej do negatywnego. Nie z założenia, tylko z doświadczenia. Jeszcze kilka lat temu moim marzeniem były wielkie zakupy w popularnych sklepach wielkich galerii (kto nie przechodził nigdy przez fazę zauroczenia sieciówkami - niech pierwszy rzuci kamieniem). Z czasem zaczęłam te marzenia realizować ulegając bardzo impulsywnym decyzjom zakupowym. Miałam szafy wypchane poliestrem, akrylem i najgorszym gatunkiem bawełny. Bardzo wyraźne sezony, zakodowane w wymyślnych fasonach i kolorach, sprawiały, że ubrania szybko się nudziły i do siebie nie pasowały; niska cena, za którą szła zła jakość, determinowała błyskawiczne zużywanie. Zdecydowanie nie byłam zadowolona ze swoich ubrań i tego, jak w nich wyglądam.

Na szczęście - okazało się, że życie jest dynamiczne, a gust nie jest rozdawany raz na zawsze; moja świadomość się rozwinęła, dojrzałam.

Musiałam sobie uświadomić, jak funkcjonują sieciówki. Że to takie tabloidy na polu odzieżowym. Że pracują pod ciągłą presją czasu. Że liczy się dla nich sensacja i łatwy, szybki zarobek. Że muszą sprzedać nam trend, zanim zrobi to ich konkurencja. Że wyłapują w tym celu najciekawsze motywy z pokazów wielkich projektantów i inspirują nimi swoje kolekcje. A nowe kolekcje wprowadzane są do sklepów co dwa tygodnie. Nie ma więc czasu na nudę, szarzyznę i dopieszczanie detali. My, klienci, dostajemy produkt prawie jak od projektanta (bądź nawet mix kilku projektantów w jednym), szybciej niż u projektanta, za ułamek jego ceny. Jesteśmy zadowoleni - modni i nie spłukani - zwyciężeni. Pozornie.

 

moda vs jakość

Podjęłam decyzję, że nie chcę być częścią tej sprytnie przemyślanej modowej machiny. Im jestem starsza, tym bardziej uważam, że nie stać mnie na szybką modę, bo nie stać mnie na złą jakość. Regularna wymiana garderoby, nawet jeśli złożymy ją w sieciówce, to wielki wydatek. A będzie trzeba to zrobić, bo nasze ubrania szybko się zniszczą lub znudzą. Dlatego na cosezonowe wielkie zakupy w sieciówkach mogą sobie pozwolić tylko naprawdę bogaci ludzie!

Ja, wraz z rozwojem samoświadomości, chcę uzupełniać szafę o pojedyncze, ale sprawdzone (=niezawodne, =uniwersalne) modele ubrań. Takie, które nie znudzą mi się po sezonie, a jeśli dotkną mnie gorsze czasy - wytrzymają ze mną bez zająknięcia całe lata. Przy takim nastawieniu priorytetm staje się najwyższa jakość.

Niestety sieciówki zapracowały sobie na kojarzenie ich ze złą jakością. Teraz trzeźwieją i walczą o bardziej świadomych i wymających klientów wprowadzając linie premium z lepszymi gatunkowo materiałami. Lubię to rozwiązanie, korzystam.

Trendy są ok. Pobudzają kreatywność, urozmaicają nasze codzienne uniformy. Naprawdę je lubię! Żyjemny w takich czasach, kiedy praktycznie wszystko jest modne, a zawisko krytykowania czyjegoś wyglądu coraz mniej powszechne. Wykorzystajmy fakt, że możemy nosić, co chcemy! Kupuję więc z przyjemnością modne ubrania, ale wcześniej analizuję je bardzo restrykcyjnie pod swój styl (czyli potrzeby i gust).

Tak zrobiłam ze wspominanym już militarnym płaszczem. Moja szybko przeprowadzona analiza (burza mózgu) wyglądała mniej więcej tak:

  1. skład super - 75% wełny = ciepełko
  2. szlachetny ciemny granat - jeden z moich ulubionych kolorów, czuję się w nim komfortowo, jest klasyczny, neutralny, zawsze modny
  3. ma bardzo prosty, klasyczny krój - będzie nadawał się na ważniejsze, formalne wyjścia, dodaje mi pewności, elegancji, potrzebuję eleganckiego okrycia wierzchniego
  4. długość za pośladki = ciepełko
  5. doskonale skrojony, idealnie leży w ramionach i na biodrach
  6. przystępna cena jak na tak porządnie uszyte, wełniane okrycie wierzchnie
  7. jak na Zarę - detale są wymuskane - nie wystają nitki, szwy są porządne,
  8. kołnierz i rękawy wykończone czerwonym materiałem - uwielbiam czerwone detale! - to praktycznie jedyny mocny kolor, który dopuszczam w detalach do swoich ubrań; choć bez tego detalu płaszcz byłby jeszcze bardziej uniwersalny - można więc potraktować czerwony detal jako wadę
  9. ma złote guziki, których nie lubię. Gdyby nie miał tylu plusów - ten argument by go wyeliminował. Preferuję bowiem srebrne okucia dodatków, zwyczajnie lepiej czuję się w srebrze. Na szczęście to tylko guziki - łatwy temat do korekty - dlatego planuję je wymienić (gdybyście trafili na ładne srebrne guziki - chętnie przyjmę cynk).

Do czego go noszę? Nie miałam go jeszcze na żadnym eleganckim wyjściu, służy mi na co dzień. Do jeansów, koszul i sweterków, do płaskich sztybletów i półbutów, a nawet do czerwonej bawełnianej sportowej bluzy i adidasów! Ma bardzo wygodną długość do samochodu. Bardzo się lubimy.

Dobra, ja już swój militarny płaszcz kupiłam, więc teraz mogę poudawać ekspertkę i stylistkę o specjalności "płaszcze militarne" i podrzucić Wam trochę inspiracji. Zostajecie dalej?

coats-2

Militarny model płaszcza to pozostałość jeszcze po wojnach napoleońskich. Grubo tkana, zbita wełna chroniła wtedy żołnierzy podczas długich marszów w złych warunkach. Cechą charakterystyczną tych płaszczy były wysokie sztormowe kołnierze i dwa rzędy metalowych guzików umożliwiające zapięcie płaszcza pod samą szyję.

Mistrzem projektowania i szycia militarnych fasonów płaszczy, co ma silne podstawy w historii, jest Burberry. Nikt nie zna się na płaszczach lepiej od nich!

źrodło i więcej inspiracji

Chętnie wstawiłabym tu opinię na temat któregoś militarnego płaszcza od Burberry, ale na razie, ze względów finansowych - moim realnym faworytem pozostaje Zara ↓ ;-)

zara-zestawienie-militarne-plaszcze_www-martaguzowska-pl-marta-guzowska-lifestyle-blog1 - 459zł / 2 - 459zł / 3 (mój) - 399zł

wszystkie w składzie mają 75% wełny + 25% poliamidu - to naprawdę nieźle!

photofacefun_com_1479548035

photofacefun_com_1479548177

photofacefun_com_1479548244

Najbardziej (bo na co dzień) lubię płaszcze o luźnych, oversizowych krojach. Mój egzemplarz o klasycznym, lekko dopasowanym kroju jest wyjątkiem, bo podczas kupna założyłam, że mam w nim wyglądać elegancko. Wąziutkie w talii okrycia wierzchnie nie są dla mnie dlatego, że nie mogę założyć pod nie najgrubszych swetrów. Dla osoby, która marznie zawsze i wszędzie - to kryterium jest priorytetem.

Mam kilka swoich ulubionych obrazków, jeśli chodzi o militarne okrycia wierzchnie. Podzielę się inspiracjami.

↓ Moim militarnym ideałem jest płaszcz od Isabel Marant, model David (za ponad 1500 €!). Czy dostrzegliście pewne podobieństwo z obrazkami powyżej? No właśnie, Zara świetnie odnalazła się w jego stylistyce. Osobiście, strasznie nie lubię kopii, rzeczy przesadnie inspirowanych oryginałami. Nie kupuję i nie noszę podróbek. Dlatego właśnie nie wybrałam środkowego na powyższym zestawieniu płaszcza od Zary. Dlatego tak mało mody kupuję w sieciówkach w ogóle. Sieciówki co chwilę są oskarżane o plagiaty, a tego typu nachalne inspirowanie się (podrabianie!) wzbudza we mnie złe emocje. Cenię unikatowe projekty i ich twórców. Zachwycam się oryginałami. Spójrzcie tylko na poniższe zdjęcia...

projekt-bez-tytulu-7Caroline de Maigret - francuska top modelka - moja stylistyczna miłość!

Emmanuelle Alt - redaktor naczelna paryskiego Vogue'a.

projekt-bez-tytulu-8 źródłem powyższych zdjęć z inspiracjami jest Pinterest

projekt-bez-tytulu-11Zina (post) i Mary Orton (post)

Blogerka mary Orton ma na sobie płaszcz z Mango. Nie znalazłam go na polskiej stronie sklepu. Ze strony amerykańskiej wiem, że zawiera 6% wełny i kosztuje 230 dolców - nie brałabym.

projekt-bez-tytulu-12Jedyny płaszcz utrzymany w militarnym klimacie, z polskiego sklepu internetowego Mango, który mi się podoba, to ten. Choć zawartość wełny na poziomie 45% wzbudza we mnie spory niedosyt. Mam założenie, że płaszcz musi zawierać ≥ 50% wełny. 470zł

projekt-bez-tytulu-13Ten krótki płaszczyk Hilfigera jest bardzo w moim guście. Zaznaczam, że jestem fanką marki, więc mogę być nieobiektywna. Założone minimalne 50% wełny spełnione. 880zł

projekt-bez-tytulu-14Piękny płaszcz zrodzony ze współpracy Hilfiger X Gigi. Mój faworyt, choć odprułabym naszywkę z kołnierza:) Mocne 80% wełny! 1399zł

6 powyższych zdjęć produktowych pochodzi ze strony answear.com

Sprawdziłam masę sklepów internetowych i wnioskuję, że trudno znaleźć porządny, klasyczny militarny płaszcz. Analizując jakość do ceny - muszę przyznać, że Zara wypada najlepiej. Który najfajniejszy?!