Mój styl #jesień

Koniec roku to podsumowania. Bardzo je lubię, bo wymuszają szerszą perspektywę spojrzenia i dystans do minionych zdarzeń. Są też najlepszym punktem wyjścia do planowania nowych. Dziś o moim stylu.

Piszę o obecnym ubraniowym guście, o podejściu do mody, o posiadanych zasobach i o liście marzeń. O przerobionych błędach i przełomach. O wszystkim, co do tej pory wypracowałam w relacji ze swoimi ciuchami, w relacji ze sobą. Postarałam się o kompleksowe studium swojego przypadku.

To także osobisty rachunek sumienia, podsumowanie tego, jak zmieniło się moje nastawienie do martyguzowskiej.pl przez prawie dwa lata istnienia (w styczniu będziemy świętować urodziny).

Omawiając swój styl opieram się o jesienne realia, bo to niestety najdłuższa i najbardziej reprezentatywna aura w polskich warunkach.

Patrzcie i oceniajcie.

Od początku prowadzenia bloga byłam świadoma pewnych braków i nadmiarów w swojej szafie, a przez to - również w stylu. Przeczytałam milion książek na temat porządków w domu i w głowie. Dzięki czemu zrealizowałam kilka fajnych życiowych przełomów.

Warto wtrącić, że zmiana zasobu szafy, podobnie jak zmiana innych prozaicznych rzeczy, to efekt uboczny zmian w nastawieniu do życia, zmian myślenia. Ja na przykład przestałam chcieć wszystkim coś udowadniać, a najbardziej zapragnęłam imponować sobie. Dlatego doszczętnie przeorganizowałam swoje życie. Według tylko mi znanego klucza. Dlatego mieszkanie przemalowałam na biało, dlatego moja szafa stała się mniej kolorowa i wypchana, dlatego z przyjemności prowadzenia bloga zapragnęłam uczynić swój zawód, itd...

Wracając do ciuchów... Pierwsze miesiące prowadzenia bloga było błądzeniem po omacku, szukaniem sposobu na swój styl. Naprawdę inaczej widzi się siebie we własnych myślach i inaczej, gdy chce się o sobie opowiedzieć, na przykład, tworząc notkę na bloga.

Uległam kilku modowym wybrykom, nie mającym nic wspólnego z moim stylem. Zdarzało mi się wyjść na sesję w abstrakcyjnym zestawie ubrań, bo wydawało mi się, że będzie ciekawym tematem zdjęć. Chciałam tworzyć ciekawy materiał, a moje codzienne ubrania wydawały mi się zbyt nudne i banalne. Narzucając na siebie presję tworzenia atrakcyjnych obrazków dokonałam kilku absurdalnych zakupów i stworzyłam kilka nieudanych stylizacji (bardzo nie lubię tego słowa (!), bo na co dzień się nie stylizuję, a ubieram. Ale jeśli mowa o początkach bloga - użycie tego abstrakcyjnego dla mnie słowa jest uzasadnione).

Dokonuję teraz comming outu - kilka razy zdarzyło mi się sztucznie wystylizować dla posta i nie czuję się z tym dobrze. Moje najgorsze w historii bloga pomysły na siebie (5 linków pod numerami do archiwalnych wpisów):  1 - tego dnia (za)bardzo chciałam zostać blogerką modową; 2 i 3 - piękna spódnica, ale zupełnie nie w moim stylu, nikt nigdy poza tymi sesjami mnie w niej nie zobaczył; 4 - był luty, było lodowato, a ja ubrałam się jak na wiosnę, nie mając do tego żadnego pomysłu na swój strój - fatalnie wspominam tę sesję; 5 - uwielbiam te szpilki, uwielbiam szary płaszcz, uwielbiam nosić latem tę pomarańczową cienką parkę... wszystko uwielbiam, ale nie musiałam zakładać tego wszystkiego na raz!

Swoją przyszłą twórczością chcę naprawić kilka błędów, które w swoich oczach popełniłam. Chcę żeby to miejsce jak najwierniej oddawało mój styl życia, tworzyło jasne, spójne portfolio Marty, już jako marki osobistej. A sposób ubierania przecież w dużej mierze kształtuje wizerunek.

Do tego musiałam zrozumieć, że...

  • podstawą wyboru ubrania jest okoliczność i sezonowość. To słowa-klucze, które wyprostowały moje podejście do ubierania. Wiem, że będę czuć się komfortowo tylko wtedy, gdy ubiorę się stosownie do sytuacji i warunków atmosferycznych. Zapewniam - nie zawsze było to oczywiste.
  • nie stać mnie na tanie, kiepskiej jakości ubrania. To nie snobizm. Jeśli na zakup danego modelu ubrania nie mogę pozwolić sobie często - to jedno, na które się decyduję, musi długo pozostać w dobrej formie. Patrz -> najlepszy ubraniowy zakup życia poniżej.
  • nie muszę codziennie wyglądać inaczej i nie muszę przerabiać na sobie wszystkich trendów.

stat_styl-top

Zastanawiałam się w czym, co zostało sfotografowane przez dwa lata blogowej historii, czułam się najlepiej. Obstawiłam swój ulubiony zestaw. Po czym weszłam w statystyki bloga, żeby sprawdzić popularność postów poświęconych stylowi. Uśmiechnęłam się szeroko do Google Analytics. Bo największe zainteresowanie wzbudziły posty ze zdjęciami, na których czułam się bardzo komfortowo. Najlepiej wychodzą te sesje, na których czuję się sobą, to zupełnie naturalne. W odczuciu moim i jak się okazuje - również Czytelników. Chyba wyczuliście to intuicyjnie ;-)

 

Ten zestaw został wyróżniony na blogu Kasi Tusk w jej ubiegłorocznym rankingu najlepszych grudniowych stylizacji (o! tutaj).

Opowiem wam hasłowo, w suchych konkretach, jak wygląda mój ubraniowy gust.

  • Najlepszy ubraniowy zakup życia - szary wełniany płaszcz z Massimo Dutti! Tak, to ten z powyższego zdjęcia :) To ubranie, którego jest na blogu najwięcej. Bo noszę go ciągle, od kiedy go kupiłam. Jest moim ubraniowym ideałem - 100% miękkiej gładkiej wełny, doskonały odcień szarości, świetna długość, krój. Naturalnie stał się esencją mojego stylu. (bardzo podobny jest w aktualnej kolekcji marki, różni się kieszeniami klik)
  • Moje kolory: niebieski, granatowy, szary, czarny, biały, kremowy, beżowy, camelowy, brązowy; pojedyncze akcenty w postaci czerwieni (patrz) i zgaszonego różu (patrz); srebrne okucia.
  • Moje sprawdzone, ulubione marki: COS, Massimo Dutti, Levi's, Vagabond, Simple, Tommy Hilfiger, Gino Rossi.
  • Marki, do których wzdycham, ale jeszcze ich u siebie nie mam: Acne Studios, MLE Colection, WEEKEND MaxMara, Monika Kamińska, J.CREW, Filippa K, & other Stories, Tiger of Sweden.
  • Noszę: koszule (luźne, nietaliowane), swetry, czapki i szaliki, ubrania z jeansu, skórzaną ramoneskę, bazowe t-shirty, klasyczne sneakersy i trampki, Birkenstocki, naturalne materiały (len, bawełnę, jedwab, wełnę, skórę), ubrania bez wzorów, czarne kryjące rajstopy, warstwy.
  • Nie lubię: woskowanych spodni, kozaków za kolano, butów sportowych na koturnach, kurtek bomberek, akrylowych swetrów, neonowych kolorów, t-shirtów z zabawnymi tekstami, cekinów, koralików i innych ozdób na ubraniach, poliestrowych nocnych koszulek, zielonego odcienia jeansu, butów typu emu (choć czasem kusi mnie spróbować).

2015-03-31_038

classics-black_and_white-marta-guzowska

Żeby zawsze wyglądać tak, jak naprawdę chcę, muszę jeszcze popracować nad ubraniowymi zasobami, konsekwentnie je uzupełniając. Swoją bieżącą, utworzoną na przełomie wielu miesięcy listę zakupów chciałabym zamknąć w nowym roku. Choć w międzyczasie pewnie pojawią się na niej świeże marzenia;-) Teraz zawiera 22 punkty:

1) czarne jeansy 2) czarny skórzany pasek 3) czarna bluza z kapturem 4) czarne sztyblety 5) zegarek na czarnym skórzanym pasku 6) czarne skórzane klapki 7) wełniany szalik 8) jedwabna klasyczna jasna koszula 9) jedwabny top na cieniutkich ramiączkach 10) wełniany golf 11) longsleve w paski 12) kamelowy wełniany płaszcz 13) coś w kolorze wina 14) coś w kolorze butelkowej zieleni 15) sweter z dekoltem na plecach 16) białe Converse 17) klasyczne sneakersy 18) czarny koronkowy stanik 19) wełniana czapka 20) piżama w męskim stylu Ck 21) Timberlandy 22) kaszmirowy sweter.pin-ikon

W świadomym określaniu swojego stylu, kreowaniu wizerunku, pomaga stworzenie tablicy inspiracji. Można w tym celu zebrać wycinki z gazet i powiesić je na ścianie. Albo skorzystać z któregoś komputerowego narzędzia. Ja bardzo lubię się z Pinterestem i to w nim zapisuję wszystkie obrazki z sieci, które definiują to, co lubię. Moja tablica ze stylem ma już ponad dwa tysiące zdjęciowych inspiracji -> żeby zobaczyć, kliknij w ikonę Pinteresta.

projekt-bez-tytulu-25niebieskie jeansy + biała koszula forever

Pomijając upalne lato, skrajne mrozy, bardzo oficjalne wyjścia i wydarzenia okolicznościowe - mam na sobie swój komfortowy schematyczny zestaw ubrań:

  • jeansowe boyfriendy lub cygaretki +
  • koszulę (białą, niebieską, granatową, jeansową lub w kratkę) lub t-shirt +
  • sweter/marynarkę/jeansową kurtkę +
  • wełniany płaszcz lub ramoneskę +
  • któreś z butów:

photofacefun_com_1479400774-1aoysho-buty-zamszowe_marta-guzowska-lifestyle-blogreebok-classic-leather-black_marta-guzowska-lifestyle-blog-my-stylegino-rossi-polbuty_marta-guzowska-lifestyle-blogslip-on-leather-shoes-cos_marta-guzowska-lifestyle-bloghunter-boots-tall-navy_marta-guzowska-lifestyle-blog1) sztyblety z Lidla 2) półbuty Oysho 3) Reebok Classic 4) półbuty Gino Rossi 5) baleriny COS 6) kalosze Hunter

UWAGI: ♥ liczbę warstw modyfikuję w zależności od pogody ♥ wybór obuwia uzależniam od pogody ♥ kolory, które przeważają w codziennych zestawach wypunktowałam wyżej ♥ bieliznę dobieram po wybraniu stroju, nie na początku - tak się nauczyłam z "Elementarza stylu" K. Tusk

2015-03-31_035

2015-03-31_028
projekt-bez-tytulu-26 Mieszkając w dużym mieście, poruszając się po nim autem, pracując w domu - pozwalam sobie czasem przy okazji krótszych wyjść na obuwie lżejsze niż zimowe. Wiem, że to niezdrowo...

projekt-bez-tytulu-22Dodatków mam bardzo mało. Po erze czarnej torebki z Wojasa nastała era torebki Zofii Chylak. I z nią żyję teraz na co dzień.

photofacefun_com_1471945229

- //-

Dużo opowiedziałam. Ale zawsze więcej od słów mówią akcje. Czy mam zacząć się wam więcej pokazywać w swoich ciuchach? Sama lubię obrazki, w zakładkach kolekcjonuję blogi modowe. A ostatnio tylko piszę o książkach. Jestem niesprawiedliwa.