Monochromatycznie, geometrycznie, minimalistycznie

Od długiego czasu pracuję nad minimalizmem w swoim życiu. Nie obsesyjnym, lecz czysto praktycznym. Pracuję, bo ciągle stawiam małe, lecz zauważalne kroki. Cała ta myśl zaczęła się od fascynacji skandynawskim dizajnem, z którym sukcesywnie zaczęłam oswajać swój mały kąt. Każdy kąt. Odbiło się to na ilości mebli, drobnych gratów i w końcu też ubrań. Z kawalerki wyniosłam dwie szafy i komodę (nie potrafię sobie teraz wyobrazić, jak mogły się u mnie wcześniej w ogóle zmieścić?!). Tym ruchem zasób garderoby skoncentrowałam do 1/3 - wprowadzając restrykcyjne cięcia w ich ilości. Rzeczy, których nie miałam na sobie długie lata spakowałam do oddania. Zostawiając te ulubione, uniwersalne, klasyczne, o najlepszej jakości. Do posiadania szafy idealnej brakuje mi jeszcze wiele, ale już na tym etapie czuję się z nią dobrze.

Minimalizm nie każe przemalować nam mieszkań na biało i położyć w sypialni samego materaca. Ile osób - tyle dobrych definicji tego nurtu. Sama nie szaleję, żeby kosmetyki ograniczyć do mydła i szczoteczki do zębów. Nie chcę też pozbywać się sentymentalnych przedmiotów, żeby uzyskać sterylny efekt wystroju, bo przytulny i spersonalizowany charakter jest dla mnie dużo ważniejszy. Nie będę nigdy miała 3 takich samych podkoszulków i jeansów, żeby w każdej kombinacji wszystko do siebie pasowało. Ale wierzę, że drobne założenia minimalizmu klarują nasze i tak skomplikowane już byty. Kupując mniej, świadomiej, produkty lepszej jakości - w dłuższym wymiarze czasu - oszczędzamy pieniądze. Pozbywając się nadmiaru nieużywanych rzeczy - łatwiej utrzymujemy porządek. Tym samym - nie rozpraszamy się na niewygodnych drobiazgach, zyskując czas, który możemy poświęcić na rzeczy, które lubimy i są dla nas prawdziwie ważne. Ja te argumenty kupiłam!

Filozof i psycholog ze mnie średni, wiec jeśli ktoś chciałby poczuć lepiej o co mi chodzi - polecam do przeczytania "Książeczkę minimalisty" Leo Babauta i "Minimalizm po polsku" Anny Mularczyk-Meyer.

SAMSUNG CSC

Nie chcąc pozostawić Was ze słowami bez pokrycia - przedstawię to na swoim przykładzie - przygotowując wkrótce materiał z metamorfozą mojego domku. Metamorfozą na lepsze.

Tymczasem zostawiam Was ze zdjęciami. To mały manifest zrobiony dla siebie samej, żeby przekonać się już na zawsze do reguły, że mniej faktycznie znaczy więcej. I choć mój styl ciągle nie jest pojęciem jednoznacznym to miłość do takich prostych kompozycji wyraźnie rośnie w siłę!

2015.01.22_01

2015.01.22_02

2015.01.22_03

2015.01.22_04

2015.01.22_05

2015.01.22_06

2015.01.22_07

2015.01.22_08

2015.01.22_09

2015.01.22_11

2015.01.22_13

2015.01.22_12

2015.01.22_14

2015.01.22_15

2015.01.22_18

2015.01.22_17

2015.01.22_20

2015.01.22_21sukienka: Simple | szpilki: Primamoda | bransoletki z pereł: tajlandzki stragan

Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy z www.whiteberry.com.pl

Miejsce: Centrum Sztuki Współczesnej (Toruń)