mswindows.org cheap office-professional-plus-2016 key parajumpers sale www.troilus.es anneshealinghands.nl canada goose jas parajumpers outlet

12

Maj

Turcja – epizod I – Bitez

Myśląc o podróżach, mam na swojej liście miejsca, które chciałabym odwiedzić najlepiej jutro, oraz takie, które z różnych przyczyn, nie wywołują u mnie szybszego bicia serca. A często wręcz niechęć. Na tej drugiej liście znajdowała się m.in Turcja.

Od kilku miesięcy razem z Kingą i Marcinem marzyliśmy o Grecji. Po wiosennych wakacjach na Korfu kilka lat temu zostałam wierną fanką tego biało-niebieskiego kraju i bardzo chciałam w końcu do niego wrócić, nie mówiąc już o Whiteberry, którzy na punkcie greckich wysp sfiksowali doszczętnie. Wakacje miały więc być greckie i do ostatniej chwili tak o nich mówiłam. Jednak spontaniczne wyjazdy mają to do siebie, że założenia często się naginają. I tak właśnie korzystna oferta przelotów, rzut beretem do pobliskiego greckiego Kosu, tanie połączenia promowe, rajskie zdjęcia w internecie i wizja kolorowych jarmarków, sprawiły, że ostatniego dnia kwietnia siedzieliśmy w samolocie do tureckiego Bodrum.

30

Kwiecień

Plisowana spódnica

Bydgoskie Przedmieście jest tak wdzięcznym plenerem, że nie raz jeszcze będzie się przewijać na blogu. Tym razem na zdjęciach (cóż za nowość!) pierwsze skrzypce gra moja ulubiona magnolia. I odkryte przez Kingę unikalne, geometryczne wejście do kamienicy. Przy takich cudach – ja jestem drugorzędnym epizodem ;-)

Stylówka już w pełni letnia – początek tygodnia nas rozpieścił i zmanierował. Chcemy tak zawsze!

Plisowana spódnica w wariancie maxi marzyła mi się bardzo długo, ale równie długo nic dla siebie nie mogłam znaleźć. Po raz kolejny sytuacje uratowało Simple. Moją ulubioną długą spódnicę na pewno pamiętacie z tego wpisu (klik). W której wersji prezentuje się lepiej?

Tym wpisem żegnam się przed tygodniową przerwą funkcjonowania bloga. Będę zbierać dużo kwiecistego, letniego materiału na południu Europy i po powrocie bardzo intensywnie nadrobię blogowe zaległości wygenerowane przez kumulację wyjazdów. Bieżąca relacja, na ile internet pozwoli, na moim instagramie (klik).

Czytaj więcej

28

Kwiecień

Wiosenny weekend w mieście

Przepadam za czasem spędzanym na wyjazdach. Uwielbiam biwaki, wyjazdy do dżungli, chodzenie z plecakiem w nieznane, dalekie podróże pociągiem, letnie wieczory nad jeziorem i inne okoliczności, które można podsumować wspólnymi hasłami „wyzwanie” i „przygoda”. Nie przeszkadza mi wtedy fakt, że zdarza mi się wyglądać kompletnie niekorzystnie. Przez wiele podróżniczych doświadczeń nauczyłam się wyważać pewne wartości. Doskonałym przykładem będzie zbliżająca się fotorelacja z mazurskiego rejsu, na którym dużo ważniejsze było dla mnie założenie kolejnej warstwy nietwarzowego polaru niż wyciągnięcie z plecaka modnych, niepraktycznych, wiosennych ubrań

27

Kwiecień

Wiosna w Toruniu

Już jestem! Po ponad tygodniowej przerwie, pełna zapału wróciłam do pracy nad blogiem. Fotorelacja z minionych dni, zarejestrowana amatorskim okiem iPhona pojawi się na blogu już w środę.

W tej chwili ze zdecydowanie największą ochotą zawieszam wzrok na kwiecistych fotografiach. Zimnym wiatrem i falami chwilowo się nacieszyłam. Mam to szczęście, ze warunki środowiskowe po powrocie z chłodnego mazurskiego wyjazdu bardzo mi sprzyjają. Wróciłam na największy wiosenny wysyp kwiatków, pączków i świeżych listków, i to w iście letniej temperaturze. A mało co działa na mnie tak dobrze jak ciepła i pachnąca wiosna …no może jeszcze truskawki! I żeby złapać jak najwięcej dobra z zastanego kwiecistego kwietnia – przenosimy go całymi garściami z trzech wymiarów przestrzeni chociaż na dwa. I właśnie takie obrazki planuję teraz załączać w zdecydowanej przewadze.

17

Kwiecień

Casual as usual #2

Wiosna trwa tak nieproporcjonalnie krótko w stosunku do innych pór roku, że śmiem rościć o jej równouprawnienie! W tym roku mam wyjątkowe szczęście, bo dzięki tym kilku zdjęciom uda mi się przemycić jej wspomnienie na dłużej.

Szybki spacer po okolicy, nabranie w płuca pachnącego powietrza i zerwanie garści kwitnących gałązek celem wstawienia do wazonu – działają cuda.

A stylówka? Najzwyczajniejsza na świecie. Połączenie jeansów z innymi elementami w bazowych kolorach sprawdza się u mnie zawsze wtedy gdy ma być luźno, wygodnie i całkowicie niezobowiązująco. Czyli nudno i bezpiecznie – tak jak lubię.

15

Kwiecień

Total black

Czarne total looki nie są tym, co noszę często. Ale jeśli już mi się zdarzają to zdecydowanie bardziej od wariantów codziennych lubię te eleganckie. Czerń ma dla mnie po prostu wydźwięk czysto elegancki, a z codziennością bardziej kojarzą mi się odcienie niebieskiego – takie tam fanaberie…

14

Kwiecień

Metro Warszawa

Do niedawna Warszawę lubiłam za duże lotnisko, Złote Tarasy i Impact Fest. Od piątku lubię ją jeszcze za metro! 

11

Kwiecień

Pocztówka z Golubia-Dobrzynia

Mam lekki wyrzut sumienia, że szare kadry z lanego poniedziałku publikuję w słoneczną sobotę. Ale przy ogólnej problematyczności życia, pozwolę sobie zbytnio się tym nie przejmować. Mogłabym pominąć tą sesję, utrzymać wiosenny nastrój, poczekać na zdjęcia które przedstawią mnie w korzystniejszej odsłonie, ale nie taki był zamysł bloga.

08

Kwiecień

Jak nosić dzwony?

Jestem tak stara, że pamiętam dawny szał na dzwony! W prawdzie nie ten pierwotny z lat 70. a dopiero z okolic roku 2000, ale to już i tak nie brzmi zbyt świeżo. Nosiłyśmy wtedy rozszerzane biodrówki non stop, nie tolerując żadnych innych modeli spodni. W rurki nawet za karę nikt by nas nie wcisnął. Nie przejmowałyśmy się, że zimą zbieramy nogawkami całe błoto z chodników i mimo niepochlebnych spojrzeń rodziców zakładałyśmy je na glany. Pamiętam ciemnogranatowe z haftowanymi kwiatkami i błękitno niebieskie.

07

Kwiecień

Radości wielkanocnego weekendu

W minione Święta zaszyłam się na rodzinnej „prowincji” i nie miałam najmniejszych chęci na wystawianie nosa poza domową sielankę. Nie włączyłam komputera, nie wysłałam do nikogo sms’a z życzeniami, nie odpisałam na żadnego maila i nie przygotowałam się do niczego, co w codziennym slangu funkcjonuje pod pojęciem „obowiązek”.

Zajmowałam się najważniejszymi rzeczami na świecie! Cieszyłam się czasem spędzanym z Bliskimi.

Przez całe trzy dni rozmawialiśmy o rzeczach ważnych i wzruszających, dzieląc się całym wachlarzem emocji, wspominaliśmy, oglądaliśmy piękne filmy pod kocami, śmieliśmy się i przekomarzaliśmy, gotowaliśmy i wcinaliśmy pyszności…