mswindows.org cheap office-professional-plus-2016 key parajumpers sale www.troilus.es anneshealinghands.nl canada goose jas parajumpers outlet
SAMSUNG CSC

04

Luty

Tajlandia: Koh Samui

W związku z faktem, że wakacje w Tajlandii musiały ograniczyć się tylko do 13 dni, musiałam dokładnie ustalić priorytety wyjazdu. Od razu wiedziałam, że celem nie będzie odhaczenie jak największej liczby atrakcji z listy „koniecznie trzeba zobaczyć”, ale regeneracja ciała i umysłu po pracowitych miesiącach. Dlatego zwiedzanie w klasycznym tego słowa znaczeniu przesunęłam na inną okazję, a tym razem za priorytet uznałam wyłącznie relaks. Ale w interpretacji absolutnie nie tożsamej z leżakiem stojącym przy hotelowym basenie! Miało być backpackersko: jak najbardziej lokalnie, ekonomicznie (ale bez nastawienia na wielkie oszczędzanie, żeby niczego, co wyda się atrakcyjne nie ominąć) i na spontanie. Najodpowiedniejszym miejscem do realizacji tego założenia wydała mi się południowa, wyspiarska część Tajlandii.

2015.01.21_31 1200

03

Luty

The devil is in the detail

Dokonałam przewartościowania. Na niedocenianej wcześniej płaszczyźnie, która okazała się jednak w sposób bezpośredni  wpływać na odbiór mojego wizerunku. Nie wiem jak mogłam ją tak długo i otwarcie ignorować! Mówię tu o marginesie, który tworzą szeroko rozumiane szczegóły, detale i dodatki.

2015.01.21_40 1200px

01

Luty

Normalnie jak zwykle. Cudownie jak nigdy.

To był kolejny zwyczajnie dobry dzień w moim nieskomplikowanym, przewidywalnym, ikeowskim życiu. Bez przesadnej euforii, bez powodów do większych zmartwień, bez oślepiającego słońca, ale też bez porywów burzy. Jak wiele poprzednich. Nic nie zwiastowało dramatu, który w jedno popołudnie zrujnuje cały świat.

SAMSUNG CSC

30

Styczeń

One night in Bangkok

Już jest! Obiecany, ciepły wpis w lepszym nastroju. Mi oglądanie takich zdjęć zawsze poprawia humor i koloruje wyobraźnię w te aktualnie szare i zbyt krótkie dni. Dlatego wracam do swojego katalogu „Thailand” bez opamiętania, przeżywając smaki i zapachy tego egzotycznego kraju ciągle od nowa. Zapraszam dziś ze mną do Bangkoku!

To pierwszy z zaplanowanych reportaży opartych o moją osobistą przygodę z Azją. Mijają własnie trzy miesiące od mojej premiery na tym kontynencie. A już nie mogę doczekać się kolejnego kroku w jego stronę.

Zaczynając od początku – temat Azji w moich marzeniach przewijał się długimi miesiącami, bez szczególnej wiary w ich powodzenie. W końcu w połowie minionego roku, w szczególnie gorącym okresie na uczelni powodującym desperackie myśli – postanowiłam zabrać się za spełnianie swoich marzeń. Na poważnie i od teraz. Postawiłam pierwszy krok na drodze do ich realizacji nadając Azji etykietkę celu, nie marzenia.

2015.01.20_27 1200px

29

Styczeń

Casual as usual

Jestem chłodną blondynką. Tak bezlitośnie oceniają mnie wszystkie analizy dotyczące typów urody. Chciałabym udowodnić im, że się mylą i z natury jestem miła i cieplutka – ale te szufladkują mnie bez litości! Wystarczyła jasna cera, dwoje błękitno-szarych oczu, pęczek popielatej grzywy i już mam skandynawską metkę.

Czytaj więcej
2015.01.16_37 70

26

Styczeń

Think pink, but never wear it!

Doprawdy podziwiam ludzi wstających przed pracą, w godzinach wczesno-przed-porannych żeby pobiegać lub wykonać jakąś inną torturę z własnej woli (Babcia by w tym momencie powiedziała, że ona całe życie wstaje o 5 i nie wyobraża sobie jak można inaczej, ale to wstęp dobry do innej historii…). Nie należę do takich osób. Jednak zdarzają się sytuacje, które całkowicie wynagradzają mi zły odbiór niedospanego poranka. 

2015.01.14_29 70

25

Styczeń

Run, Forrest, run!

Brakuje mi białego tła do zdjęć. Chciałabym żeby śnieg przykrył już tą całą szarość Torunia i dał się sobą pozachwycać. Ale wracając myślami do takich scen, jak podczas tego leśnego spaceru – wybaczam wszystkie zachwiania nastroju naszemu klimatowi!

Czytaj więcej
2015.01.13_12 70

23

Styczeń

Kawiarnia pod kolor spódnicy

Nie wiem ile osób przy wyborze lokalu na przedpołudniową szybką kawę kieruje się kryterium wystroju wnętrza… pod kątem spójności kolorystycznej ze swoją spódnicą. Wiem, że taka nisza musi jednak istnieć, bo 13 stycznia osobiście do niej dołączyłam. Przyjmując założenie, że samo założenie otwarcie bloga czyni mnie blogerem, mogłam pozwolić sobie na wytknięcie tego przykładowego, małego absurdu, z jakimi zapewne skonfrontuje mnie jeszcze przyszłość „w tej branży”.

2015.01.07_12 70

22

Styczeń

wieś w Toruniu

To nie jest wcale tak, że pierwszego stycznia usiadłam przy komputerze i postanowiłam, że będę pisać blog. Choć w sylwestrową noc miałam już całkowitą pewność, że to zrobię. Pomysł kiełkował dobrych kilkanaście miesięcy a ja powoli się z nim zaprzyjaźniałam. Przeglądałam bardzo regularnie stosy twórczości doświadczonych już dziś blogerów, znajdując u każdego ziarenko tego, co chciałabym widzieć u siebie. Od początku roku intensywnie pracuję nad tym projektem, a efekt końcowy nie może być oparty na żadnym półśrodku. Postanowiłam, że albo będzie doskonale, albo nie będzie go wcale.

Czytaj więcej
2015.01.05_37 70

21

Styczeń

48-letnia Gwiazda

Publikowane dziś zdjęcia mają charakter bardzo symboliczny. W dniu, z którego pochodzą, poznaliśmy się z Whiteberry. W moim planie było wtedy zrobienie sesji dla Babci na Dzień Babci. To zapoczątkowało lawinę kolejnych pomysłów.