Pocztówka z czeskich Karkonoszy

Od kilku sezonów rodzinny wyjazd na narty w czasie zimowych ferii jest naszą tradycją. To punkt w roku wyczekiwany przez długie tygodnie. Zmęczenie fizyczne było nam bardzo potrzebne, żeby odpocząć emocjonalnie od codziennych stresów i obowiązków. Wybierając miejsce - po raz kolejny postawiłyśmy na Czechy. Dokładnie - Spindlerovy Młyn w czeskich Karkonoszach, położony blisko granicy z Polską. Subiektywnie - warunki są tu lepsze niż u nas w kraju, a ceny w związku z tym, że nie oparte o euro - stosunkowo niskie. Plan na ostatni tydzień ograniczał się codziennie do długich godzin spędzanych na stoku, czeskich posiłków (które ciągle przyprawiają nas o uśmiech) i wygrzewania w saunie. Nawet nie wiemy gdzie podziało się ostatnie sześć dni, a jutro już trzeba będzie pakować narty na dach... Wracam!

Tymczasem przesyłam Wam garść migawek, upolowanych na szybko między kolejnymi zjazdami. Trochę słoneczka odbijającego się na białych połaciach, powiew mrozu i zapach górskich choinek. Uwielbiam to połączenie! <3

widok

b

c

d

e

f

g

h

i

j

k

l

m

n

a

...a leniwe wieczory spędzaliśmy grając w planszówki w łóżkach <3 Odkryciem wyjazdu okazało się Taboo, rozśmieszając nas do łez!taboo

I jeszcze jedno, z ostatniej chwili:a