projekt JA

Ten post to prywatna notatka, bieżące morze przemyśleń, wprowadzające fanów mojej twórczości w najnowszy etap.

[Wstęp, rozbudzenie ciekawości] Robię eksperyment życia. Na sobie. A wy będziecie mogli na niego patrzeć. Jeśli mi wyjdzie - za kilka miesięcy stanę się internetowym autorytetem w temacie spełniania marzeń, jeśli nie - pewnie będę skazana na społeczny lincz, słuchając, jaka jestem nieodpowiedzialna i nademocjonalna. Jednak dla siebie jestem gotowa ponieść ryzyko.

[Przeciągając wstęp] Wychowali mnie najodważniejsi ludzie na świecie. Ludzie robiący coś z niczego, ludzie, którzy zbudowali mi dom nad głową własnymi rękami, ludzie potrafiący utrzymać rodzinę za kilkaset złotych miesięcznie, ludzie dający więcej niż mają, ludzie, którzy udowodnili magiczną moc wielopokoleniowości, pracy, otwartego umysłu. Do dziś ci Ludzie dzielnie słuchają o planach i marzeniach rozbijających się nam - najmłodszym w rodzinie - po głowach, kibicują niestandardowym pomysłom, wspierają. Są ciekawi. Nie krytykują. Jeśli, poza sobą, chcę więc coś komuś w życiu udowodnić, to tylko Im <3

Dziś już tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje życie. Nikt za mnie nie może nic zrobić. Ale ja sama - mając tak wyśmienite wzorce i wielkie wsparcie - mogę zrobić wszystko. Mam całkiem niezły mózg i cztery kończyny - powinno mi wystarczyć do realizacji każdego życiowego planu.

Powyższy wywód zbiega wprost do hasła, które ustanawiam jako przewodnie w tym wpisie - "praca marzeń". To w nią chcę teraz zainwestować swój czas i uwagę. "Praca marzeń" to samorealizacja, to odpowiedzialność, to niezależność. Tylko tego brakuje mi w życiu. Wszystko inne już mam.

[Meritum] Rzuciłam pracę. Z dnia na dzień przeszłam na niepewny grunt wolnych zawodów. Rzuciłam stabilny przypływ gotówki na rzecz życiowego spełnienia. Zrezygnowałam z comiesięcznej wypłaty na rzecz niepewnych i nieregularnych zysków. I paradoksalnie, poczułam się dzięki temu wolnym człowiekiem. Będę teraz szczęśliwie pracować nad sobą i dla siebie. Na swoich zasadach, w swoim rytmie, z własnym planem. Będę zarabiać na życie tworzeniem treści. Głównie przy stronie, na którą właśnie patrzycie. Tak! martaguzowska.pl staje się marką osobistą od kreatywnej roboty. Na pełen etat. Nie mogłam już dłużej udawać, uciszać wewnętrznego głosu powołania - jestem przecież urodzoną blogerką!

Co ważne - nie mam teraz technicznej wiedzy, jak ugryźć własny biznes, nie mam w rodzinie przedsiębiorców, mocnych pleców, kont wypełnionych oszczędnościami. Podnosi to rangę i powagę mojego wyzwania. Mam za to świetną intuicję, wypracowane umiejętności organizowania i planowania, sprecyzowane wartości i estetykę życia, żądzę podejmowania wyzwań i świeżutki umysł - to moje zasoby.

Mimo wszystkich niepewności - do szaleństwa lubię przepis na życie, który teraz tworzę!

14938098_1496921520334594_4718328596980321163_n

Jestem pewna, że nie chcę stać się bohaterką podobnych grafik Marty Frej.

[Uzasadnienie] Przez 28 lat życia zdobyłam wykształcenie, o którym marzyłam, zmagałam się z trudami codzienności, które osłabiały mnie i wzmacniały, wyrzeźbiłam charakter, wyrobiłam gust. Przeżyłam depresję, przeżyłam nowotwór, który wkroczył w naszą rodzinę, przeżyłam zawodowe upadki i sukcesy najbliższych mi osób, przeżyłam lepsze i gorsze związki z ludźmi. Przez 28 lat udało mi się poznać swoje oczekiwania od świata i narzucić na siebie wymagania. Mam jednak rosnącą stertę marzeń, bez spełnienia których nie uda mi się wieść absolutnie szczęśliwego życia. A tylko takiego potrzebuję. Dlatego wyznaczyłam sobie czas na ich spełnienie, na zadbanie o rozwój osobisty w kierunku, który mnie interesuje. Wiem, że nie będzie lepszego momentu na postawienie tak dużego i odważnego kroku, zaryzykowanie, celem ustawienia życia na własnych, właściwych tylko dla mnie torach, jak teraz.

Jestem wystarczająco młoda, by podjąć się każdego wyzwania. A wystarczająco dojrzała, by ponosić jego wszelkie konsekwencje. Wystarczająco młoda, by wierzyć w ideały. I wystarczająco dojrzała, by mieć pewność, że ze wszystkim sobie poradzę.

Muszę przeżyć życie po swojemu. Muszę mieć siłę na rzeczy dla mnie najważniejsze. Muszę wierzyć w to, co robię. Jestem stworzona do prostego życia, w zgodzie z moimi pragnieniami, bez kompromisów swoim kosztem. Chcę się angażować emocjonalnie. To zaangażowanie da mi twórcza praca. Dlatego z zawodu zostałam blogerką. Lubię tę branżę do szaleństwa! <3

[Zakończenie] Nie chcę teraz snuć litanii deklaracji. Gadanie mało daje. Wpadnijcie tu czasem - będziecie widzieć sami, co się u mnie dzieje. Dzisiaj miałam potrzebę wygłoszenia takiego oświadczenia.

We mnie czytanie podobnych tekstów zawsze wymuszało zadanie pytania: Jak daleko ja jestem w stanie posunąć się na drodze do spełniania marzeń?..