Radości wielkanocnego weekendu

W minione Święta zaszyłam się na rodzinnej "prowincji" i nie miałam najmniejszych chęci na wystawianie nosa poza domową sielankę. Nie włączyłam komputera, nie wysłałam do nikogo sms'a z życzeniami, nie odpisałam na żadnego maila i nie przygotowałam się do niczego, co w codziennym slangu funkcjonuje pod pojęciem "obowiązek".

Zajmowałam się najważniejszymi rzeczami na świecie! Cieszyłam się czasem spędzanym z Bliskimi.

Przez całe trzy dni rozmawialiśmy o rzeczach ważnych i wzruszających, dzieląc się całym wachlarzem emocji, wspominaliśmy, oglądaliśmy piękne filmy pod kocami, śmieliśmy się i przekomarzaliśmy, gotowaliśmy i wcinaliśmy pyszności...

IMG_4657 800

...celebrowaliśmy tradycję. Ten punkt w moim przypadku ogranicza się do podziwiania. Gdyby to ode mnie zależało - pewnie od lat nie widziałabym wielkanocnego koszyczka. Jednak silnie zakorzeniona świąteczna tradycja - w każdym zakamarku babcinego domu - cudownie o sobie przypomina. Tak jak już pisałam na Instagramie, uwielbiam swoje nowoczesne życie, ale klasyczne, tradycyjne rytuały przeżywane dwa razy w roku z moją Rodzinką to fundament wszystkich najlepszych emocji. Jak patetycznie to nie zabrzmi - całe moje życie, które strasznie lubię - byłoby nic nie warte bez takich chwilek i ciągłej świadomości, że jesteśmy najlepszym teamem na świecie!

Mamusia, po kolejnych sezonach na różne techniki zdobienia pisanek, przerzuciła się w tym roku na grawerowanie wydmuszek. W dziedzinie rękodzieł jest prawdziwym zapaleńcem i na naszym rodzinnym gruncie prekursorem wielu technik. Mam ciągłą nadzieję, że dane Jej będzie kiedyś w pełni spełniać się na tym artystycznym gruncie.

IMG_4655 800

Jest niesamowita! Po wstawieniu tego zdjęcia na Instagram - pobite zostały moje wszystkie rekordy w ilości polubień: profil tutaj Przejęła na siebie całe moje zainteresowanie!

IMG_4669 800

IMG_4659 800

Nie mogłabym zapomnieć o szlachetnych egzemplarzach zdobionych naturalnym sznurkiem i bursztynkami. Babcia nadała już Mamusi piękny tytuł Naszego Osobistego Faberge!

Ten talent musiał się jednak skądś wziąć. Śledząc babciną historię, znając jej wyobraźnię i zapał w upiększaniu swojej niełatwej codzienności od ponad 26 lat - daję sobie uciąć rękę, że mają ten sam twórczy gen. Ile osób stawiając sałatkę na stole wymyśli sobie udekorowanie jej prosiaczkami i porowym pasterzem? ;-)

IMG_4691 800

IMG_4694 800

Ubaw po pachy!

...graliśmy też w gry. Po niedzielnym obżarstwie szybko uporządkowaliśmy stół i podłączyliśmy xboxa. Głównie dlatego, żeby zaznajomić babcię i dziadziusia z osiągnięciami techniki, pokazać cuda, których dożyli, a także poskakać przed telewizorem po jedzonku (skoro pogoda proponowała nam co najwyżej kulig) i pośmiać się wspólnie do bólu brzucha. Na końcu postu czeka filmik :)

Żeby tradycji stało się zadość - planszówki też nie mogło zabraknąć - testowaliśmy nową IKNOW. Strategiczny quiz w minimalistycznym pudełku od razu wpadł mi w oko. Poziom pytań jest bardzo wysoki, więc lepiej potraktować ją jako źródło zdobywania wszechstronnych ciekawostek o świecie niż rodzinny relaks. Na leniwe, odmóżdżające,  zabawne wieczory lepiej sprawdza się nasze ulubione Taboo.

IMG_4617 800

Korzystając ze spokojnych dni, kiedy jedynym zmartwieniem był niedopieczony suflet, można się było zająć regeneracją umysłu i układu nerwowego. Mamusia od zajączka dostała kolorowankę i jestem przekonana, że chyba nic nie ucieszyłoby Jej tego dnia bardziej. Piękne desenie i wzory wciągają bez reszty. Ćwiczą wyobraźnię, zdolności manualne, zmysł artystyczny, cierpliwość i przede wszystkim koją nerwy. Ten egzemplarz jest moim największym odkryciem miesiąca!

IMG_4612 800

IMG_4607 800

Również w świąteczną sobotę odkryłam nową markę kosmetyczną Organique. Im jestem starsza, tym większą wagę przywiązuję do dobrych jakościowo rzeczy. Również w dziale kosmetycznym. Moje posiadanie i zużywanie kosmetyków zdecydowanie ociera się o minimalizm - używam tylko tych niezbędnych. Ale raz na jakiś czas dopada mnie pragnienie posiadania jakiegoś nadprogramowego, cudownego eliksiru albo mazidła. Tym razem zamarzył mi się pachnący peeling. Naturalny skład jest u mnie podstawą decydującą o wyborze produktu. Zaraz za nim - zapach! W związku z bogactwem naturalnych olejków, które od pierwszej sekundy zawładnęły moimi zmysłami - absolutnie nie byłam zdolna do podjęcia jednoznacznego wyboru. Szybko za to poczułam, że znalazłam idealne wielkanocne prezenty dla wszystkich moich kobiet. Masła o zapachu greckim i pomarańczy z chili to moi faworyci. Są bardzo gęste, więc jeśli ktoś nie ma cierpliwości w kwestii nanoszenia i wchłaniania - powinien poszukać czegoś lżejszego. Moja skóra jest doskonale odżywiona i mięciutka, a sam proces nakładania to czysta aromaterapia!

IMG_4609 800

IMG_4610 800

IMG_4619 800

...i te piękne wieczka! Oczywiście, że wygląd ma znaczenie!

IMG_4623 800

IMG_4624 800

W końcu też dopadłam nowy numer Ust. Gdyby nie z góry ustalone, nasze klasyczne rodzinne menu - można by poszukać inspiracji na stół właśnie w tym numerze. Sporo klasycznych przepisów, wzbogaconych nutką nowoczesnych rozwiązań - czyli to co uwielbiam. Osobiście jednak wolę ten magazyn w wariantach bardziej lifestyle'owych, gdzie zamiast stron o świniaczkach, tatarze i rodzajach steków - mogę znaleźć artykuły o ciekawych miejscach, gadżetach i pomysłach na aranżacje przestrzeni. W tym numerze jest dla mnie za dużo kuchni i to w surowej, żywej postaci.

IMG_4625 800

Jednak ze względu na grube, kartonowe strony i piękne fotografie - pozostaję jego wielką fanką!

IMG_4629 800

IMG_4641 800

 Z księgarni wyniosłam też dwie książki, będące obligatoryjnymi pozycjami w bibliotece każdej fanki mody i poszukiwaczki doskonałego stylu. "Klasyczna setka" i "Mała czarna księga stylu", napisane przez Ninę Garcia - zbierają w sposób kompleksowy i łatwo przyswajalny praktyczne informacje o stylu. Pierwsza z nich wymienia sto baz, na których bez skrupułów możemy oprzeć swoją szafę i zawsze będziemy świetnie wyglądać. Autorka wśród klasyków wymienia m.in. dżinsową i motocyklową kurtkę, płaskie mokasyny, męski kapelusz, skórzane rękawiczki, japonki, czerwony lakier do paznokci i szminkę, firmową torebkę, jedwabną apaszkę, czy skórzane spodnie. Przy wielu muszę postawić wykrzyknik, bo w pełni zgadzam się z potrzebą ich posiadania, a ciągle ich u siebie nie widzę. Przy kilku - nie poczułam  takiej żądzy, więc widocznie nawet klasyczne bazy są pojęciem względnym.

"Mała czarna..." ma nieco inną formę. Jest podzielona na sześć rozdziałów, z których można zaczerpnąć wielu różnorodnych inspiracji. Rady wydają mi się bardziej spersonalizowane niż w poprzedniej książce, dobrane są do konkretnych typów i potrzeb. Autorka porusza dylematy związane z tym, w co ubrać się na różne okazje, na przykład na podróż samolotem, na wesele, jaka bielizna dobrze wygląda pod sukienkami, jak zmienić garderobę na czas ciąży, itp. Czyta się ją równie lekko i sympatycznie, ale gdybym miała wybrać jedną to wolę "... setkę". Co ważne - obie są pięknie wydane, ubrane w ilustracje świetnego grafika. Opisy elementów garderoby zdobią nowoczesne, ręczne szkice - i choćby dla obejrzenia tych obrazków - warto je mieć!

Muszę zacząć się rozglądać za dodatkowym miejscem na książki...

IMG_4614 800

IMG_4633 800

IMG_4634 800

IMG_4635 800

IMG_4636 800

IMG_4637 800

IMG_4640 800

Z cyklu łupów - kupiłam swojego pierwszego w życiu Vogue'a! Empik zaopatrzył się w wydanie specjalne ze zbiorem inspiracji na cały najbliższy sezon. To wydanie, z ponad dwoma tysiącami zestawów, to swoiste kompendium wiedzy dla tych, którzy lubią śledzić nowinki i trendy. Mi pomaga w odkrywaniu, na którym ubraniu ze starych zasobów mogę zrobić super reaktywację i znów zabrać je na spacer! Nie będę zołzą i powiem Wam, co przewija się na moich czterystu kartkach - może też tchniecie nowego ducha w swoje zapomniane stosy ubrań przy następnym sprzątaniu szafy.

Zaczynamy: koronki, ażurki i hafty, ogrodniczki, lekkie, zwiewne sukienki, intensywny pomarańcz i kobalt, jeans w każdym kroju i odcieniu, kimona, szerokie spodnie, dzwony, kobiece spódnice w kształcie litery A, militarna zieleń i khaki, mundurowe, proste kroje marynarek, deseń pasków i kwiatów, asymetryczne spódnice i sukienki, zamsz - głównie w ciepłych, jasnych kolorach ziemi, biel (duuużo bieli!), pastele, siateczki i przeźroczystości, frędzle, metaliczne desenie, geometryczne wzory, garnitury, szkolne torby na ramię, koturny, białe podeszwy, torby-sakwy, rzymianki. Wszystko to w dowolnych kombinacjach i interpretacjach. Wzory, kolory, desenie, materiały - noszone w total look'ach, bez żadnych oporów.

Dla mnie to bardzo pocieszające wieści! Wszystko z tej listy już przecież było i na pewno wygrzebię coś w rodzinnych szafach. Już wczoraj znalazłam pierwszy łup - prostą biało-kremową sukienkę z ażurkowymi wstawkami, uszytą dziesiątki lat temu przez Babcię, a noszoną przez Mamusię w podstawówce! Czekam na drobne przeróbki (pierwszy raz muszę coś poszerzyć w piersiach!) i będę ją eksploatować do oporu w ciepłym sezonie.

IMG_4650 800

IMG_4648 800

IMG_4649 800

Tyle radości przez jeden weekend!

W następnym poście - pokażę moją pierwszą wersję starych elementów garderoby, przeniesionych na współczesny grunt trendów.

Tymczasem - podsyłam jeszcze filmik z naszą babcią grającą na xboxie: YouTube

:) Do usłyszenia!