mswindows.org cheap office-professional-plus-2016 key parajumpers sale www.troilus.es anneshealinghands.nl canada goose jas parajumpers outlet

28

Maj

Swimming pool

Jak bardzo ambitny nie byłby mój wakacyjny grafik – margines na błogie lenistwo wprowadzam obligatoryjnie! 

27

Maj

Biało-czarny kombinezon ASOS – stylizacja

Nie wszystkie trendy łykam bezkrytycznie. Ale focus na kombinezony wyjątkowo mi się spodobał. Kombinezon ma tą cudowną własność (tak samo jak sukienka) dzięki której występując autonomicznie tworzy już pełną stylizację.

25

Maj

Pocztówki z wakacji

Pocztówki, zarówno te otrzymywane, jak i wysyłane, są moją ulubioną pamiątką z podróży i najszczerszym wyrazem sympatii jaki mogę otrzymać i wręczyć. Mam to szczęście, że w gronie Rodzinki i najbliższych znajomych uparcie udaje się ten zwyczaj pielęgnować. I to z wielką frajdą. Powiedziałabym, że to przejaw starości, wszak zwyczaj jest już kompletnie niemodny. Ale chyba trzeba tym zamiłowaniem obciążyć głęboki sentymentalizm do tradycyjnych, dobrych rozwiązań, zamiast mój jakże dojrzały wiek.

23

Maj

Mała biała. I fotorelacja z Kosu.

Jeden z naszych siedmiu tureckich dni poświęciliśmy na rzecz wyjazdu w stronę pobliskiej wyspy, widzianej z portu w Bodrum i naszej plaży w Bitez. Ową wyspą był grecki Kos. Koszt podróży promem w dwie strony między Bodrum a Kos to rząd 15-20 euro. Pół godziny przed wypłynięciem trzeba spędzić w długiej kolejce do odprawy paszportowej, bo przecież przekraczamy granice państw, choć zwyczajnie do tej wycieczki nam to nie pasuje. Jednak każda dodatkowa pieczątka wbita do paszportu niezmiennie robi na mnie wrażenie.

Dzień spędzony na greckim Kosie wywołał we mnie same dobre emocje. Poczułam się jak na prawdziwych sielskich i niespiesznych wakacjach. Przypomniałam sobie za co pięć lat temu pokochałam Grecję.

22

Maj

Z Bodrum na Kos promem

Podobnie jak najlepszą rzeczą w Bydgoszczy jest autobus do Torunia, tak w Bodrum najlepszą rzeczą jest prom na Kos.

20

Maj

Bodrum. Sukienka w paski na lato.

Bodrum jest tego typu kurortem, którego tacy turyści jak ja nie lubią. Na szczęście tylko na pierwszy rzut oka. Wysiadając na dużym dworcu autobusowym i kierując się w stronę portu, konieczne jest przejście przy stadach sprzedawców plastikowego badziewia. Później idąc wzdłuż deptaka przy porcie nie ominiemy restauracyjnych naganiaczy. A że nie znoszę wszelkiej handlowej nachalności to ciężko jest mi poczuć się zrelaksowaną na tego typu przechadzkach. Do chwili kiedy nie wejdzie się w wąskie uliczki starego miasta, zakazane podwórka i odległe wzgórza. Do chwili kiedy nie zobaczy się pierwszego dywanu wywieszonego na murze, do chwili kiedy nie przejdzie się między pobielonymi ścianami połączonymi pnączem tuż nad głową. Do chwili kiedy nie zobaczy się portu!

18

Maj

Turcja – epizod II – Bitez

Gruntem najbardziej efektywnego zwiedzania często okazuje się poznanie najbliższej okolicy. Zasięg, który uznaliśmy za najbliższy był w prawdzie dość rozległy, ale dopóki mogliśmy go pokonać piechotą – uznany został za okolicę.

W związku z ogromną powierzchnią Turcji i brakiem chęci na objazdówkę – zwiedzaliśmy tak jak lubię najbardziej – czyli w sposób umiarkowanie intensywny, z uwzględnionym marginesem na oddech i relaks. Najlepiej bez dalekosiężnego planu i sztywnego grafiku. Błądząc po okolicy i odkrywając zwyczajność charakterystyczną dla regionu.

12

Maj

Turcja – epizod I – Bitez

Myśląc o podróżach, mam na swojej liście miejsca, które chciałabym odwiedzić najlepiej jutro, oraz takie, które z różnych przyczyn, nie wywołują u mnie szybszego bicia serca. A często wręcz niechęć. Na tej drugiej liście znajdowała się m.in Turcja.

Od kilku miesięcy razem z Kingą i Marcinem marzyliśmy o Grecji. Po wiosennych wakacjach na Korfu kilka lat temu zostałam wierną fanką tego biało-niebieskiego kraju i bardzo chciałam w końcu do niego wrócić, nie mówiąc już o Whiteberry, którzy na punkcie greckich wysp sfiksowali doszczętnie. Wakacje miały więc być greckie i do ostatniej chwili tak o nich mówiłam. Jednak spontaniczne wyjazdy mają to do siebie, że założenia często się naginają. I tak właśnie korzystna oferta przelotów, rzut beretem do pobliskiego greckiego Kosu, tanie połączenia promowe, rajskie zdjęcia w internecie i wizja kolorowych jarmarków, sprawiły, że ostatniego dnia kwietnia siedzieliśmy w samolocie do tureckiego Bodrum.