Do tych, których interesuje, jak olejować blat kuchenny

Padłam na kanapę. Po jednej z najfajniejszych prac domowych wszech czasów. Przez ostatnie półtorej godziny uczyłam się, jak olejować blat. Drewniany blat kuchenny. Uczyłam się przez praktykę. To było tak ciekawe doświadczenie, że zmotywowałam się do napisania spontanicznej notki na ten temat.

Dzisiaj wiedza praktyczna + moje indywidualne emocje - takie posty lubię najbardziej!

Ważne! Nie jestem entuzjastką własnoręcznego wykonywania remontów, przeróbek i innych projektów DIY. Nie mam do nich ręki, a co istotniejsze - nie sprawiają mi frajdy. Nie mam tego po mamusi ani dziadziusiu. Wszyscy w mojej rodzinie są utalentowani i chętni do wykonywania prac w domu, poza mną. Jestem rękodzielniczym nieudacznikiem, z wyboru.

Zdarzają się jednak śladowe dni w ciągu roku, kiedy rzucam się na prace domowe. Są to z reguły słoneczne dni przedwiośnia - to pogoda jest odpowiedzialna za mój szczęśliwy, kreatywny dzień. Do tej pory czasem przesadzałam kwiatki, od tej pory będę też olejować drewno!

Spontaniczne powstały fakt podjęcia się dziś tak dużego wyzwania manualnego samą mnie zszokował, więc postanowiłam napisać o tym notkę. Może przydać się wszystkim, którzy wpisują w wyszukiwarkę "olejowanie blatu olejem", bo to oznacza, że potrzebują mojej wiedzy, którą właśnie nabyłam :)

- Do meritum!

Jak olejować blat kuchenny

Zaczynałam bez wiedzy, doświadczenia i talentu. Miałam tylko wiosenną chęć do pracy! Po godzinie czuję, że wiem wszystko na temat olejowania blatu.

Przyznam, że odwlekałam olejowanie całymi miesiącami. Bałam się, że mój piękny naturalny blat zyska sztuczny kolor i błyszczącą powłokę, której nie lubię. Nie bez przyczyny nie zdecydowałam się na lakier. Byłam w stanie znieść jego obsesyjne wycieranie, byle tylko efekt naturalności nie prysł. Z czasem zabrudzenia i przetarcia zaczęły być widoczne i coraz bardziej smucące.

Muszę działać, dopóki żyją we mnie chęci - dlatego gdy w głowie zaświtał pomysł "olejuję!" - sięgnęłam po puszkę, zamiast czytać artykuły w internecie. Jeśli ty właśnie wybrałeś odwrotną drogę - świetnie - wyposażę cię w pewność, że to łatwe i bardzo przyjemne zajęcie!

Olej Ikea

Nie skupiłam się nawet przez minutę na wyborze specjalnego oleju. Swój kupiłam spontanicznie pół roku temu w Ikei, myśląc, że "będę musiała kiedyś zaolejować ten blat..." Nie znam żadnych recenzji olejów, nie mam żadnego porównania. Po użyciu mogę tylko stwierdzić, że ten spełnił moje oczekiwania.

ps Olej kojarzył mi się z żółtawą, kleistą, gęstą mazią, przypominającej lakier. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w otwartej puszce zobaczyłam wodnisty biały płyn. Trzymajcie go z dala od dzieci, bo do złudzenia przypomina rozwodnionego waniliowego shake'a!dsc_7663a-customdsc_7674a-custom

To zdjęcie dobrze oddaje pierwotny stan blatu - matowy, jakby wyblakły, mocno przesuszony dąb:dsc_7665a-custom

Z wyraźnymi przetarciami, w miejscach najbardziej eksploatowanych:dsc_7669a-custom

 

Procedura:

  1. Przed olejowaniem zdjęłam wszystko z blatu (serio!), dokładnie wytarłam go wilgotną szmatką (taką, która nie zostawia kłaczków) i po łebkach obkleiłam taśmą malarską kafelki, zlew i płytę grzewczą, żeby zminimalizować późniejsze sprzątanie resztek tłustej mazi. Ale nie przesadnie ambitnie, żeby nie zmęczyć się na starcie.
  2. Używając ściernej kostki delikatnie przeszlifowałam drewno. Skupiłam się na miejscach zabrudzonych. Stał się idealnie gładki w dotyku. ps szlifować zawsze z kierunkiem słojów drewna! - dziadziuś mi mówił.
  3. Nałożyłam pędzlem grubą warstwę oleju. Blat wyglądał przez chwilę jak posmarowany kremem. Po kilkunastu minutach drewno wchłonęło maź, a drobne pozostałości wmasowałam w blat. Powtórzyłam nakładanie, czekanie i wcieranie pozostałości trzykrotnie. KONIEC.

dsc_7677a-custom dsc_7675a-custom

Lewa strona w trakcie olejowania, prawa przed:img_5122-custom

img_5117-custom

← efekt zaraz po natłuszczaniu

Cała procedura zajęła mi godzinę. Tylko dlatego, że delektowałam się "kremowaniem" swojego przesuszonego blatu. Dało się odczuć, że każde przejechanie pędzlem przynosi mu ukojenie ;-) Blat szybko reagował na to olejowe dobro spijając ile się da. To było bardzo satysfakcjonujące. Czuję, że zrobiłam najlepszą od długich miesięcy rzecz dla swojego domu!

To praca, której efekty widać błyskawicznie, a ja takie ubóstwiam!

Blat jest doskonały. Z każdym kwadransem jest coraz bardziej satynowy. Przez noc będzie odpoczywał. Widać po nim, że ktoś dobrze się nim zaopiekował ;-)

W domu pachnie przyjemną remontową świeżością <3