Z Bodrum na Kos promem

Podobnie jak najlepszą rzeczą w Bydgoszczy jest autobus do Torunia, tak w Bodrum najlepszą rzeczą jest prom na Kos.

Promy lubię, bo one zawsze kojarzą się z wakacjami. Nocne promy z miejscami sypialnymi jak na Titanicu kursujące między tajlandzkimi wyspami są tymi, które do tej pory wzbudziły we mnie najwięcej fajnych emocji. W ogóle wszystko co porusza się po wodzie lubię. Szczególnie po tej cieplejszej od Bałtyku wodzie. Bo woda to u mnie jednoznaczne wakacje. Tym niezwykle bystrym wnioskiem i kilkoma promowymi zdjęciami w ramach zajawki zapraszam Was na relację z greckiego Kosu. Jutro.

PS. Żartowałam z tą Bydgoszczą ;-)

2015.05.03_Kos_001

2015.05.03_Kos_003

2015.05.03_Kos_004

2015.05.03_Kos_005

2015.05.03_Kos_006

2015.05.03_Kos_007

2015.05.03_Kos_008zdjęcia: Kinga i Marcin Malizowscy z Whiteberry www.whiteberry.com.pl