13 szafiarskich niezbędników – moja lista marzeń

Kiedyś już pisałam jak lodowatą blondynką jestem. Patrząc na moje uwielbienie błękitów - trudno mi z tej teorii wybrnąć bez przytaknięcia. Myślę, że gdybym zrobiła statystyczne podsumowanie kolorów w mojej szafie to właśnie odcienie niebieskiego by wygrały (swoją drogą kuszące badanie - poważnie - zaciekawiły mnie te proporcje...) Deklarując się minimalistką i wierząc w swoje powołanie do tej filozofii - stwierdzam, ze mam bardzo dużo braków! Ciągle za dużo ubrań w których nie chodzę, za mało świetnej jakości klasyków, które bez rozproszenia i dylematów, w ciemno da się połączyć; za dużą różnorodność klimatów i kolorów; za dużo egzemplarzy nadających się na pierwsze skrzypce, za mało baz, żeby je wyeksponować. Ale idzie wiosna, a wraz z nią zmiany!

Przedstawiam więc moją przemyślaną listę szafiarskich klasyków, które będę starać się powoli kompletować u siebie. Celowo nie użyję tu słowa "niezbędników", bo póki co ich nie posiadam i żyję. Więc sugerowanie co jest niezbędne, generalizując gusta i potrzeby, nie wydaje mi się zbyt trafne.

Moja wish lista do odhaczenia w najbliższym roku:

1. Levi'sy 501, najlepiej jasnoniebieskie!
2. Biała, klasyczna koszula doskonałej jakości, np. Wólczanka/Calvin Klein
3. Granatowa prosta marynarka, bo moja stara z Mango, sprzed wielu sezonów mocno się sprała i trochę skurczyła
4. Wełniany lub kaszmirowy, gładki szalik z frędzlami w szarym, czarnym lub beżowym kolorze (Acne jest marzeniem)
5. Czarne Huntery
6. Cieliste szpilki
7. Czarne, skórzane botki na szerokim, wygodnym obcasie, np. Vagabond
8. Skórzany, czarny plecak
9. Pasiaste, biało-czarne i biało-granatowe t-shirty
10. RayBan Aviator z lustrzanymi szkiełkami
11. Beżowy klasyczny płaszcz
12. Kaszmirowy gładki sweter w neutralnym kolorze
13. Czarne rękawiczki z licowej skóry, bo moje rozciągnięte zamszaki po kolejnej zimie nie nadają się do niczego poza zmianą koła..

Na poniższych zdjęciach mam jeden z moich ulubionych zestawów wiosennego sezonu. Błękitny i w dodatku jeansowy total look nie może mi się znudzić. Wełniany gryzący sweter jest moim faworytem na wszystkie okoliczności. O kalosze nie będę się sprzeczać, bo to dyskusyjny element garderoby. Jedni nigdy nie zrozumieją ich fenomenu i zadomowienia w damskich szafach, inni - będą je kochać i pielęgnować, zakładając do wszystkiego. Za swoimi Hunterami przepadam, ale w zdrowych dawkach. Za ich sprawką - całość złożyła się na niezbyt formalny zestaw, dla mnie w sam raz na miejski (lub podmiejski ;)) spacer. Cały zestaw tworzą wieloletnie starocie, co tylko potwierdza słuszność mojej "klasycystycznej" teorii ubraniowej. Z płaszczem trochę przesadziłam - nosiłam go w liceum i w tej epoce powinien pozostać. Ale niezobowiązujący spacer działkowca - chyba usprawiedliwił jego użycie.

2015.03.12_02

2015.03.12_03

2015.03.12_04

2015.03.12_05

2015.03.12_06

2015.03.12_08

2015.03.12_13

2015.03.12_14

2015.03.12_16

2015.03.12_18

2015.03.12_19

2015.03.12_22

2015.03.12_24

2015.03.12_25

2015.03.12_26

2015.03.12_27

2015.03.12_29

2015.03.12_30

2015.03.12_31

2015.03.12_32

2015.03.12_33

2015.03.12_36

2015.03.12_38

2015.03.12_39

2015.03.12_40

2015.03.12_42

Nie tylko ja lubię Huntery! *te proste i długie nogi są własnością Kingi, moje stoją obok :)2015.03.12_47

2015.03.12_49Pierwszy raz w życiu SAMA zaplotłam sobie kłosa! <dumna>2015.03.12_50

2015.03.12_53

2015.03.12_56spodnie: Zara | koszula: Reserved | sweter: United Colors of Benetton | płaszcz: Cropp | kalosze: Hunter

Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy www.whiteberry.com.pl