Outdoor

To jest wpis z greckimi drzwiami.

Podróż to wachlarz doznań, spowodowanych zmianą naturalnego otoczenia; to emocje wzbudzane przez nowe rejony, nowe kultury i tryby życia odmienne od naszego. Jeśli chodzi o Grecję - bo ona jest najświeższym podróżniczym wspomnieniem - oczywistością w krajobrazie są bielone ściany domów z niebieskimi akcentami, małe nadmorskie knajpki z białymi, drewnianymi krzesełkami i kwitnące kwiaty w niebieskich donicach. Rosną gaje oliwne zamiast dębowych lasów. A na straganach zamiast jabłek i rzodkiewek częściej widzi się cytrusy z listkami zerwane prosto z sadu. Starzy Grecy siedzą przy tawernach i palą fajki, a Greczynki uśmiechają się ze swoich białych schodków (nawet gdy dwie całkiem obce laski wtargną na ich podwórko żeby zrobić sobie zdjęcie z seledynową okiennicą... ). Jest wolniej i spokojniej niż u nas - bo taki mają klimat.

Pełna relacja z dnia spędzonego na greckim Kosie (i wspomniana seledynowa okiennica) pojawiła się w tym wpisie: KLIK

Nie wiem co normalni ludzie oglądają i podziwiają na wakacjach, ale ja lubię rzeczy całkiem prozaiczne. Wychodzę z założenia, że prawie takie same kościoły i muzea można postawić w każdym mieście świata, ale oryginalnego klimatu miejsca, tego klasycznego klimatu stworzonego przez rdzennych tubylców ("rdzenny tubylec" w kontekście cywilizowanego europejskiego kraju wypadł trochę egzotycznie...), nie da się podrobić mimo wielkich starań. Nigdy nie myślałam o miejscach turystycznych jak o liście atrakcji do odhaczenia. Zamiast mapy zabytków wolałam błądzić w ciasnych uliczkach wchłaniając lokalność pogody, zapachów, nastrojów i smaków.

Szczęśliwie, jakiś czas temu, u jednej z moich ulubionych zagranicznych blogerek, Gary Pepper, wpadłam na ten wpis: KLIK ...i oniemiałam. Zrozumiałam, a raczej utwierdziłam się w przekonaniu, że szeroko otwarte oczy potrafią wydobywać magię z miejsc i przedmiotów, po których z założenia niewiele oczekujemy. Jeśli nie chciało się Wam kliknąć w link to tylko wyjaśnię - wybierając plener do zdjęć w Paryżu, zamiast oklepanej wieży Eiffela, bohaterka postawiła na ...drzwi. Zwykle, drewniane, kolorowe, prowadzące do mieszkań, których na ulicach setki. Rzuciłam sobie wyzwanie, że podejmę się podobnego projektu. Moja interpretacja na greckim polu nie umywa się do jej (bo jednak te paryskie drzwi okazały się ładniejsze... no i Gary jest dużo bardziej fotogeniczna ode mnie), ale sam pomysł ciągle uznaję za doskonały! Wierzę, że zrealizuję go w innym miejscu w formie równie perfekcyjnej! :) Trzymajcie kciuki.

2015.05.03_Kos_065

2015.05.03_Kos_039

2015.05.03_Kos_066

2015.05.03_Kos_086

2015.05.03_Kos_133

2015.05.03_Kos_139

2015.05.03_Kos_140

...i jedne tureckie, dla poprawności politycznej ;-)

2015.05.04 - Basen_015Zdjęcia: Kinga i Marcin Malinowscy www.whiteberry.com.pl