01

Czerwiec

Nocne kadry z Levi’s 501 #LiveInLevis

Trend, który pasuje mi tej wiosny bezkrytycznie to jeansowe totallooki. Uniwersalności jeansom nikt nie odbierze, dlatego znalezienie swojego idealnego modelu pozbawia wielu dylematów. Inwestycja w 501 CT wyeliminowała w moim domku wiele scen które standardowo skończyłyby się hasłem ‚nie mam się w co ubrać’. Nie mogę się doczekać realizacji kolejnych ubraniowych punktów funkcjonujących w mojej wyobraźni jako must have. Świeżo odkrytą miłością są dla mnie za to jeansowe koszule. Ciemnogranatową o długości maxi (z bydgoskiego wpisu TUTAJ) noszę jako sukienkę, a jasnobłękitne sprawdzają się doskonale do szortów i białych spodni.

W tym wpisie mój codzienny klasyk, z którym nie rozstaję się w Toruniu i nie zapominam spakować do walizki na wakacje: koszula z cieniutkiego jeansu i Levisowe 501 <3

28

Maj

Swimming pool

Jak bardzo ambitny nie byłby mój wakacyjny grafik – margines na błogie lenistwo wprowadzam obligatoryjnie! 

27

Maj

Biało-czarny kombinezon ASOS – stylizacja

Nie wszystkie trendy łykam bezkrytycznie. Ale focus na kombinezony wyjątkowo mi się spodobał. Kombinezon ma tą cudowną własność (tak samo jak sukienka) dzięki której występując autonomicznie tworzy już pełną stylizację.

25

Maj

Pocztówki z wakacji

Pocztówki, zarówno te otrzymywane, jak i wysyłane, są moją ulubioną pamiątką z podróży i najszczerszym wyrazem sympatii jaki mogę otrzymać i wręczyć. Mam to szczęście, że w gronie Rodzinki i najbliższych znajomych uparcie udaje się ten zwyczaj pielęgnować. I to z wielką frajdą. Powiedziałabym, że to przejaw starości, wszak zwyczaj jest już kompletnie niemodny. Ale chyba trzeba tym zamiłowaniem obciążyć głęboki sentymentalizm do tradycyjnych, dobrych rozwiązań, zamiast mój jakże dojrzały wiek.

23

Maj

Mała biała. I fotorelacja z Kosu.

Jeden z naszych siedmiu tureckich dni poświęciliśmy na rzecz wyjazdu w stronę pobliskiej wyspy, widzianej z portu w Bodrum i naszej plaży w Bitez. Ową wyspą był grecki Kos. Koszt podróży promem w dwie strony między Bodrum a Kos to rząd 15-20 euro. Pół godziny przed wypłynięciem trzeba spędzić w długiej kolejce do odprawy paszportowej, bo przecież przekraczamy granice państw, choć zwyczajnie do tej wycieczki nam to nie pasuje. Jednak każda dodatkowa pieczątka wbita do paszportu niezmiennie robi na mnie wrażenie.

Dzień spędzony na greckim Kosie wywołał we mnie same dobre emocje. Poczułam się jak na prawdziwych sielskich i niespiesznych wakacjach. Przypomniałam sobie za co pięć lat temu pokochałam Grecję.

22

Maj

Z Bodrum na Kos promem

Podobnie jak najlepszą rzeczą w Bydgoszczy jest autobus do Torunia, tak w Bodrum najlepszą rzeczą jest prom na Kos.

20

Maj

Bodrum. Sukienka w paski na lato.

Bodrum jest tego typu kurortem, którego tacy turyści jak ja nie lubią. Na szczęście tylko na pierwszy rzut oka. Wysiadając na dużym dworcu autobusowym i kierując się w stronę portu, konieczne jest przejście przy stadach sprzedawców plastikowego badziewia. Później idąc wzdłuż deptaka przy porcie nie ominiemy restauracyjnych naganiaczy. A że nie znoszę wszelkiej handlowej nachalności to ciężko jest mi poczuć się zrelaksowaną na tego typu przechadzkach. Do chwili kiedy nie wejdzie się w wąskie uliczki starego miasta, zakazane podwórka i odległe wzgórza. Do chwili kiedy nie zobaczy się pierwszego dywanu wywieszonego na murze, do chwili kiedy nie przejdzie się między pobielonymi ścianami połączonymi pnączem tuż nad głową. Do chwili kiedy nie zobaczy się portu!

20

Maj

Wyprzedaż szafy blogerki #1

Mam za dużo rzeczy! Za dużo stosików ubrań, w których już nie chodzę, bądź nigdy nie chodziłam. Wiosna jest tą wdzięczną porą roku, która wymaga zmian. Ja właśnie poczułam presję odgruzowania domu (podejście numer #754), której planuję się poddać. Robiąc miejsce nowym, lepszym, klasycznym elementom. Dopóki tego nie zrobię, mój styl nie będzie miał miejsca na rozwinięcie skrzydeł (hasło ‚posiadanie miejsca’ należy tu rozumień w sposób dosłowny). Ciągle zachwycam się minimalizmem, marzę o domu i szafie zgodnej z tym założeniem, a sentymenty bez przerwy podkładają mi nogi. Ta wiosna będzie inna. Luźniejsza i poukładana. Wyrosłam już przecież emocjonalnie z za krótkich szortów i swetrów z zabawnymi nadrukami. Przestałam lubić biodrówki na rzecz spodni z wysokim stanem. Intensywne kolory i wzory już nie robią na mnie takiego wrażenia jak klasyczna paleta szarości, beży, błękitów oraz zawsze doskonała biel i czerń.

18

Maj

Turcja – epizod II – Bitez

Gruntem najbardziej efektywnego zwiedzania często okazuje się poznanie najbliższej okolicy. Zasięg, który uznaliśmy za najbliższy był w prawdzie dość rozległy, ale dopóki mogliśmy go pokonać piechotą – uznany został za okolicę.

W związku z ogromną powierzchnią Turcji i brakiem chęci na objazdówkę – zwiedzaliśmy tak jak lubię najbardziej – czyli w sposób umiarkowanie intensywny, z uwzględnionym marginesem na oddech i relaks. Najlepiej bez dalekosiężnego planu i sztywnego grafiku. Błądząc po okolicy i odkrywając zwyczajność charakterystyczną dla regionu.

15

Maj

Kwiaty w domu: Początek

Nie wiem czy to kwestia starzenia, czy częstego przebywania z ludźmi ześwirowanymi na punkcie kwiatów (pozdrawiam Babcię i Kingę!), ale moje mieszkanie zaczyna przypominać przytulny, sielski, wiejski domek, zamiast minimalistycznego, wymarzonego loftu.

Podczas sobotnich zakupów w Ikei kupiłam: szklarnię, dzbanek, dwa wazony, konewkę i puszki na zioła – to kładzie wyraźny nacisk na jeden kierunek rozwoju mojego wnętrza. Od tygodni doglądam zasianych pomidorków, papryczek i innych jadalnych zielonych badylków. Wczoraj z hurtowni ogrodniczej przywiozłam goździki, które przesadzałam do dużej donicy na balkonie o 5.40 (!) dziś rano. Na stole w kuchni stoi emaliowany dzbanek z ciętymi brzoskwiniowymi goździkami, a ja pomiędzy owsianką i zieloną herbatą zastanawiam się gdzie najlepiej postawić upolowanego filodendrona i figowca. Taka tam zajawka na retro kwiaty.